Zagadnienie czasu

CzasWszyscy podróżujemy w czasie, sekunda po sekundzie. Rodzimy się, żyjemy, umieramy. To jest nasza podróż w czasie, zawsze w jedną stronę, między przeszłością, w której nas nie było i przyszłością, w której nas nie będzie. Czas jaki znamy, z jego strukturą i uwarunkowaniem, z klarownymi ciągami przyczyn i skutków, z towarzyszącą ideą postępu oraz pojęciem np. punktualności trzeba było dopiero wymyślić. Ponieważ często pojęcia potoczne kryją w sobie najwięcej tajemnic. Zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy z tego, że właśnie w wyrażeniach potocznych jak np. „…nie mam czasu…” , „…strata czasu…” , „…jeszcze jest na to czas…” itd. traktujemy czas jak coś dobrze znanego i oczywistego. Tylko istoty wyposażone w pamięć są zdolne uchwycić upływ czasu i wyobrażenie trwania. Często samego słowa „czas” używamy na opisanie wielowymiarowego doświadczenia. Dla znawców samo słowo „czas” ma takie znaczenie jak dla konesera trunków słowo „wino”. Z psychologii rozwoju wynika, że oswajamy się z poczuciem czasu stopniowo, by odróżnić „teraz” od „nie teraz”, „przed” i „po”. Jak więc wyobrazić sobie zjawisko czasu? Czy istnieje uniwersalny wzorzec czasu?

W uproszczeniu upływ czasu mierzalny był dzięki obserwacji zjawisk okresowych. Prawie idealnym wskaźnikiem czasu są słońce i księżyc w przestrzeni kosmicznej, w zależności od szerokości geograficznej. Pierwsze miary czasu opierały się na tzw. kalendarzu solarnym lub lunarnym. Od faz księżyca pochodzi nasz siedmiodniowy tydzień, natomiast dzień czy rok (długość i podział na pory) wyznaczone są cyklem słonecznym. Dalsze pytania o pochodzenie „czegoś” mają ogromne znaczenie poznawcze, a więc co to znaczy, że „czas się zaczął”? Czy spowodowała to tzw. kosmiczna inflacja? Może teoria strun da jakąś odpowiedź? Albo trzeba się zagłębić w zagadnienie grawitacji pętlowej lub fal grawitacyjnych? Zdawałoby się, że mamy całą maszynerię do opisu rzeczywistości. Być może trzeba sobie wyobrazić, jakby to było, cofnąć się w czasie do początków wszechświata i powtórzyć wielki wybuch, by zrozumieć istotę czasu. Czy istniał czas przed czasem?

Chronos (z gr. czas)
Z reguły postrzegamy czas subiektywnie jako płynny. Zegary odmierzają czas fizyczny (obiektywny), który ma przyjęty swój wzorzec i jest dokładnie zdefiniowany jako: trwanie 9192631770 okresów fali elektromagnetycznej emitowanej lub absorbowanej przez atom cezu 133, przechodzący z jednego poziomu energetycznego na drugi. Od końca XVII stulecia do początków XX wieku, najdokładniejszy zegar na świecie znajdował się w Królewskim Obserwatorium w Greenwich, w Anglii. Królewski astronom regulował jego bieg wg. ruchu ciał niebieskich. W praktyce podstawowym tyknięciem była doba, cykliczne powtórzenia od wschodu do zachodu słońca. Wszystko, co krótsze (godzina, minuta) czyli podzielenie doby na odcinki, jest wymysłem czysto ludzkim. „Sekunda to coś, co tyka, czas to to, co te tyknięcia zlicza”. Wg naukowców „godzina jest taka na jaką się wszyscy zgadzają”, spóźniamy się więc zawsze w odniesieniu do czasu umownego. Natomiast wg socjologów i antropologów wynika, że czas jest wytworem społecznym. Niegdyś na przebycie 100km potrzeba było co najmniej dwóch dni, dziś wystarczy godzina. Kurczy się przestrzeń, historia nabiera przyspieszenia, jej czas nie jest czasem fizyki.

Czas jest jednocześnie narzędziem badawczym i przedmiotem badań. Każdą refleksję, najbardziej nawet niekonwencjonalną i przenikliwą prowadzi labirynt w ślepy zaułek. To dlatego czas tak fascynował , a nawet niszczył całe generacje myślicieli. Wszystko, co istnieje ma związek z czasem, nie można więc mówić o czasie, nie wspominając o całej reszcie. Kwestia czasu, grająca istotną rolę we wszystkich dziedzinach i niebędąca jednocześnie problemem żadnej z nich, zachęca do wychodzenia poza zarezerwowane tereny dla intelektu. Do dziś nierozstrzygnięta pozostaje koncepcja czasu.

Filozofowie, jak np. Augustyn twierdził, że: „(…) czas jest nierozłączny z ruchem i stanowi pewien wymiar świata materialnego. Teraźniejszość jest zauważalna, ale nieuchwytna. Przeszłość to jest to, co pamiętamy i minęło. Przyszłość to jest to, co będzie dopiero w oczekiwaniu istnienia (…)”
Kant twierdził, że: „(…) czas i przestrzeń są formami naszej zmysłowości (…)”
Husserl twierdził, że: „(…) źródłem czasu jest wszelkie istnienie nadające sens (…)”
Heiddiger pytał: „(…) Jak więc czas w ogóle jest? (…)”
Newton twierdził, że: „(…) istnieje tylko jeden uniwersalny, jednostajny i wszechogarniający sobą wszystko czas. Jest doświadczeniem czegoś płynnego, ruchomego (…)”
Arystoteles, a potem Schopenhauer pytali: „(…) czy teraźniejszość jest zawsze taka sama, czy wciąż inna? (…)”

Teoria względności Einsteina mówi (w skrócie) o tym, że: (…) wpływ czasu zależy od układu odniesienia i ma związek z polem grawitacyjnym, jest w czasoprzestrzeni czwartym wymiarem. Z założeniem teorii względności, grawitacja powoduje zakrzywienie czasoprzestrzeni. Np. zegary umieszczone w silniejszym polu grawitacyjnym chodzą wolniej niż zegary umieszczone na jakiejś dużej wysokości. Po Einsteinie pojawili się fizycy kwantowi, którzy koncepcję czasu skomplikowali zastępując przyczynowość prawdopodobieństwem, oraz astrofizycy całkiem serio rozważający teorię równoległych wszechświatów. Obowiązkowo należy wspomnieć o największym współczesnym umyśle, jakim był Stephen Hawking, który pracował nad istotnymi zagadnieniami jakimi są np. czarne dziury czy wymiary równoległe ściśle związane z postrzeganiem czasu: „(…) Koniec i początek wszechświata jest jak piłka. Każdy jej punkt jest równoważny innemu (…)”.

Na straży temporalnego porządku stoją paradoksy związane z ewentualnymi podróżami w czasie. Najbardziej znanym jest „Paradoks Dziadka”. W skrócie: polega on na tym, że jeżeli cofnąłbyś się w czasie i zabił swojego dziadka, to nie mógłbyś się urodzić, a w związku z tym nie mógłbyś się też cofnąć w czasie i… go zabić. Zasada samo-spójności Nowikowa: „Paradoks podróży w czasie, których istnienie dopuszczają niektóre rozwiązania równań teorii względności tzw. zamkniętych krzywych czaso-podobnych. W uproszczeniu zasadę przedstawia się w następujący sposób: jeżeli istnieje jakieś zdarzenie, które prowadziłoby do powstania paradoksu, lub do jakiejkolwiek „zmiany” w przeszłości, to prawdopodobieństwo tego zdarzenia jest równe zero”. Słynny „Paradoks bliźniąt” Langevina jest obecnie mocno podważany. Nawet, jeśli ktoś jest zwolennikiem teorii spiskowych, to nawet przy dzisiejszym stanie wiedzy i rozwoju nauki jest więcej niż pewne, że podróże w czasie i odkrycie portali do innych wymiarów są niemożliwe. Bo czy może istnieć skutek bez przyczyny lub skutek poprzedzający przyczynę, albo sprzężenie zwrotne samonaprowadzającego się uniwersum? Nie. Niby istnienie świadomości autoneotycznej umożliwia nam umieszczenie się w sytuacjach z przeszłości, przyszłości oraz sytuacjach możliwych lecz niezaistniałych, kontrfaktycznych. Uniemożliwiając nam działanie na przeszłość, modyfikując sekwencje zdarzeń, które już miały miejsce, zasada przyczynowości chroni nas przed kłopotami. Przykładowymi zdarzeniami, które są przyszłością dla jednych, a mogą być przeszłością dla drugich oraz teraźniejszością dla trzecich jest Nowy Rok w różnych strefach czasowych. W tym wypadku jednoczesny wzorzec czasu nie istnieje. Tak samo potrafimy przewidzieć, co się stanie w ułamku przyszłej sekundy np. podczas gry w piłkę. Wiemy, że jeśli piłka się zbliża w naszym kierunku należy przygotować się do jej złapania czy kopnięcia już w trakcie trwania jej ruchu. Następnym przykładem może być jazda autem na powtarzającej się tej samej trasie. Już nie skupiamy się aż tak nad tym, że akurat trzeba włączyć kierunkowskaz albo pod odpowiednim kątem skręcić kierownicę. Wszelkie odległości i czas przewidywania przestrzeni na monotonnej drodze mamy już jakby rutynowo wkodowany.

Czas psychologiczny jest płynny, nie ma dwóch takich samych osób, dla których w określonym czasie mieściłaby się określona liczba chwil. Postrzeganie danego momentu zależy od aktualnej sytuacji, np. w oczekiwaniu na zmianę świateł na skrzyżowaniu lub w długiej kolejce na dworcu do kasy biletowej, czas nam się dłuży niemiłosiernie. Natomiast, gdy jesteśmy na randce czy spotkaniu towarzyskim, to twierdzimy: „ale ten czas zleciał”. Różnice w postrzeganiu czasu zmieniają się wraz z wiekiem? Nieprawda, „…dni i tygodnie układają się we wspomnienia, lata stają się puste i rozsypują w pył…”. Czas jest zawsze taki sam, tj. liniowy, płynący do przodu i cykliczny, tworząc wrażenie zamkniętych pętli. Zmienia się jedynie jego postrzeganie, przez to, że wkradają się pewne przyzwyczajenia, rutyna i inaczej wygląda ciekawość świata czy zdobywanie doświadczeń lub przeżyć. Sposób w jaki doświadczamy upływu czasu z dnia na dzień, zależy od tego, co nam niesie. Dziś nie uznaje się już interwałów jako coś wyjątkowego. Pomiar czasu zależy od tego, co mózg robi, czego się uczy, gdzie kieruje uwagę lub doświadcza emocji. Rozważania o tym czy w ogóle możemy postrzegać czas należą chyba do najstarszych w nauce. Większość psychologów czy neurobiologów uważa, że to niemożliwe. Każdy z naszych pięciu zmysłów wykorzystuje określony narząd do wykrywania określonych zjawisk. Np. dźwiękiem nazywamy wibracje powietrza wprawiające w drgania błonę bębenkową. Wzrokiem nazywamy podrażnienie fotoreceptorów w oku przez fotony itd. A co z poczuciem czasu? Naukowcy twierdzą, że odpowiedź znajduje się w tzw. jądrze nadskrzyżowaniowym w mózgu, odpowiadającym też za postrzeganie zmian natężenia światła. Ciekawostką jest, jak nasz mózg interpretuje czasokres (zdolność do określenia, ile czasu minęło między wydarzeniami), który dzieje się w nanosekundach, i np. uderzając dłonią w stół (zgodnie z zasadami fizyki) powinniśmy najpierw zauważyć styczność dłoni ze stołem, a potem dopiero dźwięk, gdyż światło jest szybsze od dźwięku. Mózg dostosowuje to w jeden moment, mimo, że jest jakby odrobinę w przeszłości, pozyskuje odczyt informacji, mikrosekundę odczekuje i układa to potem w jedną spójną całość. „Teraz” zaszło tak naprawdę chwilkę temu. Synchronizacja zdarzenia musi być odczytana tak a nie inaczej, bo w rzeczywistości wyglądałoby to jak źle zdubbingowany film lub poruszalibyśmy się w czynnościach jak jacyś połamańcy. Obserwując czas zdarzenia musimy go jednocześnie doznawać, by prawidłowo odczytać dany ruch czy zdarzenie. Pewną ciekawostką jest to, że okresowa podstawa czasu musiałaby być stabilna i użyteczna, a to rzadkość.Np. rytm serca a jego tempo, które zmienia się w trakcie wysiłku. Występuje wtedy tzw. ujemne sprzężenie zwrotne.

Poznaj naczynie po tym co zawiera.
Czy czas jest czymś bez niczego w środku? Jest naczyniem, czy raczej jego zawartością? Zapewne nie jesteśmy w stanie postrzegać pustego czasu, tak jak nie jesteśmy w stanie dostrzec wysokości lub odległości bez punktów odniesienia. Jeśli dostrzegamy upływ czasu, to dlatego, że postrzegamy jakąś zachodzącą zmianę. Co więc go wypełnia? My sami. Zmiana musi być ciągiem doznań, procesem uwagi lub woli. Pusta chwila nigdy nie jest pusta, bo wypełniamy ją ciągiem myśli. Ile trwa teraz? Kiedy jest teraz? Jest wtedy, gdy mamy poczucie teraźniejszości, która jest jednocześnie po nanosekundzie przeszłością. W tym samym momencie gdy powstaje, to od razu ginie w otchłani czasu. Naciskając „teraz” w przycisk klawiatury pisząc ten artykuł, momentalnie ruch staje się już przeszły, choć pozornie to „teraz” trwa jako czynność pisania obecnie. Teraźniejszość, która się kończy jest wciąż obecna w przeciwieństwie do przeszłości i przyszłości, które istnieją tylko myślowo jako wspomnienie lub oczekiwanie, ale nie są tak naprawdę do aktualnej dyspozycji. Aby zwrócić uwagę na teraźniejszość, trzeba uświadomić sobie jakiś koniec. Dlaczego nie myślimy więcej o teraźniejszości wtedy, gdy w niej jesteśmy? Linie czasu są jak przecinające się nitki, zbieżne, rozbieżne, równoległe, o wielu możliwościach spętlenia. Są drogą życiową osób ze sobą czasowo powiązanych, współistniejących w danym momencie.

Rytm około dobowy kojarzy nam się przeważnie z cyklem aktywności i snu. To jednak dość mylące, bo choć wpływa to na nasz wzorzec snu, to jednocześnie, jak sypiamy w dużej mierze zależny od nas. Możemy kłaść się spać wcześnie i wstawać wcześnie, albo sypiając w dzień i pracując w nocy, czy nawet nie spać wcale. Należy przede wszystkim jednak słuchać swojego zegara biologicznego. Eksperyment ze zwierzakami dowodzi, że jeśli zaczniemy karmić pupila w samym środku nocy to po pewnym czasie zacznie sam wyczuwać porę karmienia i domagać się podania posiłku. Tak samo przyzwyczajamy psa do pory wyjścia na spacer. Gdybyśmy zaczęli zamawiać dostawę jedzenia dajmy na to – codziennie o 4.00 nad ranem, to po jakimś czasie sami zaczniemy się budzić przed tą godziną, np o 3.30. Czas nie jest jednak dla zwierząt, tak jak dla człowieka, pojęciem abstrakcyjnym. Działają w rytmie zegara biologicznego, który podpowiada im porę codziennych czynności. Zwierzęta, które nam towarzyszą na co dzień, dzięki wrodzonej zdolności obserwacji potrafią bardzo szybko zapamiętać wprowadzany przez nas rozkład dnia. W przypadku, gdy coś zmienimy, mogą domagać się przywrócenia ustalonego porządku. Dzieje się tak przez zachodzące zmiany rytmu w neurofizjologii.

Życie byłoby absurdalne, gdybyśmy nie wiedzieli z góry, że dobiegnie końca, ponieważ to świadomość ograniczenia czasowego porządkuje nasze życie wokół określonych działań. Dla każdej jednostki czas ma swój koniec. Zatem tylko tkwimy w iluzji trwania?

„Opisując zjawisko trudno uznać, że rozproszy się tajemnicę.”

„Przyszłość, której nie ma jest naszym zobowiązaniem.”

„Wpływ na przyszłość mamy przez działania obecne.”

„Każdy ma swój wehikuł czasu… do przeszłości zabierają nas wspomnienia, a do przyszłości – marzenia…” H. G. Wells

„Nie należy ciągle spoglądać w przeszłość, bo ona nie ma tobie nic nowego do powiedzenia.”

„Gdy kochasz dziewczynę z całego serca, wystarczy ustami dotknąć jej ust aby świat się zatrzymał a przestrzeń przestała istnieć.” E. Schroedinger

Polecana bibliografia
„Czas” E.Klein
„Po co człowiekowi czas” A. Burdick
„Krótka historia czasu” S. Hawking

© 2021 Adam Kucz. Wszystkie prawa zastrzeżone.