Głos ciszy

Spacery po cmentarzach i ich klimat zawsze wyzwalały we mnie poczucie spokoju. Szczególnie zabytkowe lub zapuszczone nekropolie mają swój specyficzny nastrój i wręcz teatralne piękno z pogranicza melancholii i romantyzmu. Cisza w takim miejscu powoduje pogrążenie się w refleksji, prowokuje do kontemplacji.
Na każdego przyjdzie godzina, czas odejścia. Dla nikogo nie ma, nie było, i nie będzie litości. Wszystko umiera, i zmienia się w nicość, rozpad, bo nic nie powstrzyma śmierci. Gaśnie człowiek, jego słońce, jego księżyc, i na zawsze milknie w ciemności. Wieczny sen, z którego już się nie obudzi, a ostatnią jego siedzibą jest grób. Można pomyśleć: Ty, który tu jesteś pochowany, może nie dokonałeś niczego wielkiego, ale na pewno nie zasługujesz na zapomnienie. Nie dziękuje się pomnikowi, nie dziękuje się ciału. Dziękuje się tylko wspomnieniom i ten ktoś żyje, dopóki jest w pamięci innych. Od zarania dziejów, jedynym pewnikiem w życiu jest śmierć. Nieuchronna, budząca lęk, wymykająca się z potocznego pojmowania, w panującym kulcie życia.
Nieznane nazwiska, daty – średnie statystyczne. Niegdyś żywe ciała, a potem zgniłe tkanki i robaki lgnące się w tych resztkach, puste skorupy, kości w strzępach ubrań, w drewnianych pudłach, przysypane tonami ziemi lub pojemniki ze zmielonym, zwęglonym prochem po kremacji. Śmierć – stan absolutny niebytu.
Samo słowo -śmierć- dla wielu jest nadal niemożliwe do wypowiedzenia, do nazwania. Zwykły , przeciętny człowiek musi sobie wstydliwie owijać w stosowne i przyzwoite słowa coś, co jest naturalne. Dlaczego ludzie wzbraniają się przed tym, co nieuniknione, dlaczego z oczywistości robi się tabu? Bo w epoce natychmiastowych doznań oraz szalonej miłości do życia, śmierć jest marginalizowana. Fakty na jej temat są zbywane przez mity, ale przecież mity bywają atrakcyjniejsze niż prawda. Każdy z nas jest przyszłym trupem, ale udaje, że o tym nie wie.
Ogólne pojęcie śmierci
Wszystko zaczyna się od komórek i na nich kończy. Śmierć odpowiada za zakończenie istnienia całego organizmu i każdej komórki z osobna. Śmierć jest jednostkowa dla danego bytu, ale dla komórek jest procesem. W każdej minucie, w naszych ciałach umiera 300 mln komórek, co daje 5 mln na sekundę. Oczywiście zużyte komórki są zastępowane nowymi, ale nie w takich samych ilościach i nie w tej samej strukturze.
Śmierć następuje w momencie ustania czynności oddechowej i krążenia krwi w organizmie oraz ostatniego uderzenia serca.
Rodzaje śmierci: śmierć fizjologiczna (naturalna), śmierć z przyczyn choroby, śmierć gwałtowna (na skutek urazu, wypadku), śmierć powolna (poprzez cierpienie), samobójstwo.
Najczęstszym rodzajem zgonów są zgony naturalne i na skutek choroby. W zależności od indywidualnego przebiegu umierania, wyróżniamy następujące po sobie symptomy, jakie zachodzą w ciele po śmierci. A więc co się dzieje z ciałem po śmierci?
- Niewyczuwalne jest krążenie i oddech. Źrenice nie reagują na światło, brak odruchów na ból, temperatura ciała powoli się obniża. Ciało 2-3 godziny po śmierci, zachowuje jeszcze temperaturę ok 37st/C , po tym czasie spada ona w granicach 1st/C na godzinę. Wpływa na to temperatura otoczenia, ubiór i inne okoliczności.
- Komórki ciała: Obumieranie z powodu braku tlenu. Rozpoczyna się proces gnilny pod wpływem enzymów. Rozkład zaczyna się od razu, od czerwonych krwinek. Enzymy w tkankach zaczynają trawić organy wewnętrzne, na powierzchni ciała pojawiają się przebarwienia. Pojawia się sztywność ciała. Gałki oczne zachodzą mgłą, i ciało przybiera woskową barwę. Sztywność mięśni to zablokowanie enzymów. Kurczą się i rozkurczają dzięki działaniu białek: aktyny i miozyny. Po śmierci zaczyna brakować ATP czyli substancji wiążącej energię. Bez tego aktyna i miozyna nie mogą się rozdzielić, więc mięśnie sztywnieją i pozostają w skurczu. Zjawisko mija po 3 – 4 dniach od chwili zgonu.
- Plamy opadowe: Na skutek grawitacji, krew spływa w najniższe partie ciała. Skóra zaczyna wysychać, i się obkurczać sprawiając wrażenie, że włosy i paznokcie są dłuższe.
- Enzymy w organizmie zaczynają trawić same siebie. Pojawiają się przebarwienia oraz wydzielanie patoaminy tzw. „trupiego jadu”, który nie jest niczym innym jak mieszanką kadaweryny, putrescyny, beztlenowych pałeczek odmieńca i zgorzeli gazowej. Bardzo toksyczna mieszanka, która powoduje, że ciało staje się niebezpieczną bombą biologiczną. Tkanki zmieniają kolor na fioletowoczarny. Miesiąc po śmierci zaczynają wypadać włosy, zęby i paznokcie. Bakterie i larwy potrafią w sprzyjających warunkach rozłożyć 60% ciała w ciągu tygodnia. Po upływie około czterech lat z ciała zostają tylko kości w resztkach ubrania. Po upływie około dziesięciu lat pozostaje tylko szkielet wyschnięty na wiór. Na tempo rozkładu i zjawiska zeszkieletowania (kości mogą przetrwać setki lat), wpływa wiele czynników np: teren, temperatura, warunki atmosferyczne czy ubiór.
Gdy śmierć nadchodzi
Wg. autorki książki E. Kubler Ross pt. „Rozmowy o śmierci i umieraniu”, jest pięć etapów godzenia się ze śmiercią i chorobą:
- Zaprzeczenie.
- Złość na los: „Dlaczego akurat ja?”
- Targowanie się z losem: „Gdybym jeszcze dożył/dożyła, tego a tego dnia/momentu?”
- Depresyjne myśli o nieuchronności losu.
- Akceptacja nieuniknionego.
Indywidualne reakcje i zachowania mogą być jednak różne, przede wszystkim nieustające próby wydostania się z przygnębienia. Naukowcy zwracają uwagę na przeciwstawne emocje: akceptacja śmierci i zarówno protest przeciw niej. Nieważne czy będziemy stać przy łóżku umierającego, czy sami w tym łóżku leżeć. Pojawia się wiele zmieszanych ze sobą uczuć: gniew, rozpacz, niedowierzanie, żal, złość, czy uczucie ulgi. To całkiem naturalne reakcje. Przede wszystkim nie należy robić z umierającego idioty, mówiąc mu np: „Wszystko będzie dobrze”. No nie, nie będzie dobrze. Przed umierającym lepiej kłamać z miłości czy mówić prawdę z tej samej miłości.
Oznaki umierania – symptomy śmierci i neurobiologia
Obniżenie poziomu świadomości, pobudzenie, woskowa lub marmurkowa skóra, postępująca utrata masy ciała, narastające zmęczenie, brak apetytu, płytki i wolny oddech. Zespół majaczeniowo-zamroczeniowy, gdzie występują urojenia i omamy, biochemiczne zakłócenia, niedotlenienie (hipoksja), halucynacje, gorączka, ogromny wysiłek związany z procesem umierania. Mózg – jako narząd wręcz nadwrażliwy na niedotlenienie, łapczywie broni się fizjologicznie, jak tylko może, na poziomie neuronowo – synaptycznym. Kora mózgowa odpowiedzialna za świadomość, będąca w stanie zaburzonym, zaczyna wyzwalać chaotyczne halucynacje poprzez „zwarcia” (coś podobnego do zmian przepływu prądu w obwodzie). Deregulacje przyczyniające się do agonii, letargu, i w końcu powolnej śmierci, są niedostępne dla świadomości. Tuż po tym, jak bicie serca ustaje, zaobserwowano zmiany aktywności komórek nerwowych w niektórych rejonach mózgu. Gwałtowne wydzielanie wielu neuroprzekaźników (serotonina, dopamina) , powoduje elektryczną burzę. Łączą się w jedną całość sygnały z ośrodków wzroku, słuchu, dotyku i smaku.
Dzwonimy po specjalistów
Przeważnie wygląda to tak, że gdy lekarz po dokonaniu oględzin zwłok (wykluczając sytuacje niejasne co do przyczyny śmierci) sporządzi kartę zgonu, to my kontaktujemy się z wybranym zakładem pogrzebowym. Zamówiony karawan na przyjazd ma około dwie godziny. Dwóch panów (choć coraz częściej w branży usług funeralnych spotyka się panie) po dokonaniu wstępnych formalności, zabezpiecza ciało do transportu z miejsca zgonu na noszach (a nie w trumnie, jak było za dawniejszych czasów. Niektóre wyjątki stanowią tzw. przewozy prokuratorskie lub transporty międzynarodowe), i przewozi do chłodni. W tym momencie po stronie bliskich zmarłej osoby pozostaje ustalić dalsze formalności w biurze zakładu pogrzebowego: szczegóły pochówku i rodzaj ceremonii. Od chwili umieszczenia ciała w chłodni do dnia pogrzebu, pracownicy firmy pogrzebowej mają do wykonania pracę, której niezaznajomieni z procedurami funeralnymi nie zobaczą.
Za drzwiami kostnic i domów pogrzebowych oraz przygotowanie do pogrzebu
Zanim ciało zmieni się w niechlujny, obrzydliwy odpad biologiczny, trzeba je przygotować i pochować. Proces gnicia opóźnia jedynie niska temperatura. Optymalna temperatura w chłodni to 4 st/C, wtedy procesy rozkładu są maksymalnie spowolnione. Stężenie pośmiertne (rigor mortis – zaczyna się 3-4 godziny po śmierci) ustępuje po 3-4 dniach, i w tym przedziale czasowym najlepiej przygotować ciało do pochówku ponieważ po tym czasie procesy rozkładu przyspieszają. Bakterie gnilne zawsze dobierają się najpierw do układu pokarmowego i krwi, gdzie zaczynają tworzyć gazy, przez co zwłoki wydają się wzdęte, a na skórze pojawiają się wybroczyny zastoinowe. By ładnie ubrać ciało, zanim zacznie gnić (stając się niebezpieczną bombą biologiczną), i pozbyć się sztywności, należy rozruszać stawy i rozmasować ich okolice. Następnie już samo ubieranie przy odpowiedniej technice (ruchy i ich kolejność) nie stanowi większego problemu. Można także zrobić delikatną kosmetykę pośmiertną np: ogolić zarost, uczesać włosy, przypudrować twarz. W przypadku gdy opada żuchwa, można zastosować podszycie szczękowo – żuchwowe, a nie tak jak kiedyś, przewiązywać bandażem, co wyglądało tragikomicznie.
Ewentualnością jest to, by przed procesem gnilnym poddać ciało balsamacji. Balsamacja polega na tym, że wymienia się przez główne tętnice płyny na formaldehyd. Wtedy ciało nie psuje się, tylko wysycha. Balsamacją zajmują się odpowiedni fachowcy tzw. tanatopraktycy, którzy oferują również profesjonalną tanatokosmetykę lub rekonstrukcje ciała do wyglądu anatomicznego. Na marginesie; balsamacja i umiejętności związane z tanatopraksją, to jest niesamowita sztuka.
W okolicznościach, gdy odnaleziony denat jest już w fazie rozkładu, gdy odpadają mu płatami warstwy tłustej skóry, i stanowi jedynie pożywkę dla wszelkiego rodzaju robactwa, najlepiej ciało skremować, gdyż w przypadku pogrzebu trumnowego (nawet gdy wnętrze trumny ma specjalny wkład), zwłoki mogą zacząć wtedy „chlupotać”, jak nie do końca ścięta galareta w zamkniętym pudełku.
Najpopularniejsze procedury przygotowawcze do ceremonii pochówku
Przeważnie są do wyboru dwie opcje: trumna albo urna. Od pogrzebów trumnowych się odchodzi, bo są większym obciążeniem zarówno dla środowiska, jak i dla branży funeralnej, oraz kosztów i nakładu pracy z tym związanych (pochówki albo ekshumacje itp, itd.). Zwykłe trumny z lekkiego drewna rozkładają się po kilku latach. Dębowe po kilkadziesiąt – jaki sens? Bo trzeba pokazać, bo ładne, bo kogoś stać? Typowe rozmiary grobu na trumnę dla dorosłego człowieka to: 2 metry długości, 1 metr szerokości i 1,7 metra głębokości. Sprawa ma się inaczej w przypadku grobu dla dzieci, grobowców ziemnych i naziemnych, i grobów głębinowych, co stanowią odrębne przepisy.
W przypadku kremacji, sprawa jest prostsza. Piec kremacyjny działa zazwyczaj na olej opałowy lub gaz. W zależności od rodzaju pieca i wielkości ciała przeznaczonego do spalenia, czas spalania oscyluje w granicach od 1 do 4 godzin, gdyż ma na to wpływ waga ciała. Temperatura spalania to około 1000st/C, choć waha się między 900-1200st/C lub nawet może wynosić 3000st/C. W trakcie procesu spopielenia, nie mogą znajdować się w ciele żadne obce przedmioty (rozruszniki, sztuczne szczęki, endoprotezy), ponieważ ma to wpływ na bezpieczeństwo, a także na środowisko. Wszelkie kości długie, oraz fragmenty czaszki, które się nie spaliły, spadają do młynka, w którym mieli się je na proch. Gdy spalanie dobiegnie końca i popiół przestygnie, to przez specjalną szufladę napełnia się prochami urnę. Typowe rozmiary niszy na urnę np. w kolumbarium to: 40 cm x 40cm x 40cm. Jeżeli urna jest chowana w grobie ziemnym, to wymiary takiego grobu wynoszą: 50 cm x 50cm, a głębokość 70cm.
Inne alternatywy i niektóre ciekawostki związane z pogrzebem
- Lasy pogrzebowe: nie trzeba wycinać drzew, żeby tworzyć kolejne cmentarze, wystarczy biodegradowalna urna lub eko trumna złożona pod drzewem. W otoczeniu pięknego parku znajduje się głaz z przytwierdzonymi tabliczkami pamiątkowymi, na których znajduje się tylko data urodzin i śmierci oraz imię i nazwisko. Lasy pogrzebowe są świetnym pomysłem – nie ma pomników, kwiatów, zniczy, tylko skromne tabliczki pamięci, bo JESTEŚMY JEDNYM Z ELEMENTÓW EKOSYSTEMU.
- Stać się dziełem sztuki: artysta malarz miesza farby z prochami osoby zmarłej i maluje obraz na cześć zmarłego.
- Resomacja (tzw. kremacja wodna): rozkład zwłok na bazie hydrolizy alkalicznej. Ciało miesza się w kadzi z wodą i ługiem (wodorotlenek sodu tj. soda kaustyczna). Podgrzewa się w do temperatury 160st/C pod ciśnieniem przez 3h. Tkanki zmieniają się w zielonkawo brązowy płyn (zawierający aminokwasy i sole). Kości stają się kruche i zamieniają się w proszek.
- Promesja: polega na poddaniu ciała zmarłego działaniu bardzo niskiej temperatury. W tym celu najpierw zmraża się je do około -18 st/C, a następnie umieszcza w ciekłym azocie o temperaturze -196 st/C. Po tym zabiegu ciało przypomina bryłę lodu, która może zostać pokruszona przez specjalną maszynę na drobne kawałki, i zamienione w granulat. Przeciętnie uzyskuje się od 20 do 30 kilogramów granulatu.
- Biodegradowalna kapsuła: specjalna, organiczna „trumna” w kształcie jaja pozwoli ciału zmienić się w drzewo, i tym samym sprawi, że pozostanie ono w harmonii z naturą. Ciało zostaje zamknięte w pozycji embrionalnej, a kapsuła, wykonana z całkowicie biodegradowalnego materiału ze skrobi, zostaje zakopana pod ziemią. Bakterie w glebie szybko ją rozkładają, a nad nią wyrasta drzewo. Ciało zapewnia drzewu niezbędne minerały i składniki odżywcze i w ten sposób wraca z powrotem do przyrody.
- Kompostowanie: owinięte całunem ciało umieszcza się na warstwie trocin. Po ok 6 tygodniach całość zmienia się w około 1 metr sześcienny kompostu, który można wykorzystać jako nawóz.
- Diamenty ze zwłok: Proces polega na stworzeniu w warunkach laboratoryjnych naturalnego środowiska powstawania diamentu. Warunki tego środowiska są tożsame z panującymi 150 km pod powierzchnią Ziemi. Należy do nich m.in. dochodząca do 2500°C temperatura oraz ekstremalne ciśnienie – nawet 7.000 atmosfer. Diament pamięci powstać może z materiału dwojakiego rodzaju – kosmyka włosów osoby zmarłej (przy pochówku tradycyjnym lub przed kremacją) lub popiołu powstałego po kremacji.
- Trupie farmy: specjalne miejsca, w których prowadzi się badania i eksperymenty nad rozkładem ludzkich zwłok. Są one używane przez antropologów sądowych, studentów, organy ścigania i lekarzy sądowych do badania procesu rozkładu, w celu lepszego zrozumienia, jak różne czynniki wpływają na tempo i przebieg rozkładu.
- Pogrzeb powietrzny (zwany także niebiańskim): jest zwyczajem praktykowanym przede wszystkim w Tybecie, podczas którego ciało ludzkie stanowi pożywienie dla ptaków drapieżnych. Jest to związane z czynnikami geograficznymi oraz gospodarczymi. Tybet jest położony na terenie skalistym, ziemia tam jest kamienista lub po prostu zamarznięta, co uniemożliwia tradycyjny pochówek. Ponadto, koszty związane z kremacją przewyższają możliwości finansowe przeciętnej rodziny. Dlatego też, lepiej wspomóc egzystencję innych stworzeń (w tym przypadku ptaków drapieżnych), niż pozostawić zwłoki, i doprowadzić je do procesu rozkładu. Odbywa się to tak, że nacina się ciało nożem i spuszcza z nieboszczyka krew gdzie nagie zwłoki są zostawiane sępom. Grubsze kości, które nie zostały zjedzone przez ptaki, są rozbijane młotami, a później mieszane z mąką jęczmienną, która staje się pokarmem dla pozostałych ptaków.
Na świecie istnieją najróżniejsze alternatywy związane z pogrzebem. Można wystrzelić prochy w kosmos, albo zatopić w wodzie, by stać się potem elementem rafy koralowej. Odprawić pogrzeb morski, rozsypać prochy w górach lub lesie albo innym ulubionym miejscu zmarłego. Niestety w Polsce mamy przestarzałe przepisy i ustawę z 1959r. mówiące o cmentarzach i chowaniu zmarłych.
Donacja – gdy ciało staje się preparatem do ćwiczeń medycznych oraz aspekty pozyskiwania zwłok
„Kto nie operował trupa, ten zawsze spieprzy żywego.”
Donacja jest procesem, w którym osoba dobrowolnie przekazuje swoje ciało po śmierci do celów naukowych i dydaktycznych, głównie dla uczelni medycznych. Akt pośmiertnej donacji ciała wymaga uwierzytelnienia u notariusza i jest dobrowolny, nieodpłatny, i nie może być źródłem żadnych korzyści majątkowych.
Jeśli nauka ma iść do przodu, a medycyna nie była na niskim poziomie, to potrzebne są ciała. Niestety w Polsce nie można pozyskiwać i wykorzystywać zwłok przez firmy prywatne, i nie ma żadnych regulacji prawnych, które zezwalałyby na wykorzystanie tych zwłok. Owszem, dawcy przekazują swoje ciała na publiczne uczelnie w celach naukowo-dydaktycznych, ale są to zwłoki przeważnie utrwalone, i od dekad te same, co ma wpływ na ich jakość. I tu warto zwrócić uwagę na Instytuty Medycyny Praktycznej. Dzięki takim placówkom, które oferują szkolenia na nieutrwalonych preparatach ludzkich (zwanych cadaverami), każdy lekarz może się w pełni praktycznie przygotować do tego, co może go czekać w rzeczywistości. Wszelkie ćwiczenia na fantomach czy symulatorach nigdy nie przygotują medyka do tego, co zastanie podczas prawdziwego zabiegu, a wyobrażenie o lekarzu po studiach jest takie, że wszystko od razu wie. Niestety to tak nie działa, bo w praktyce nie można eksperymentować na pacjencie.
Pozyskiwanie zwłok do ćwiczeń medycznych to duże wyzwanie logistyczne. Ze względu na przepisy (nawet w całej Europie), ciała trzeba sprowadzać aż z USA. Nie są to całe ciała tylko rozczłonkowane na poszczególne części: kończyny górne, głowy, torsy, kończyny dolne. Dana partia fragmentów ciała jest owinięta chłonnym materiałem i zabezpieczona na czas transportu w styropianowym pudle, które z kolei jest wypełnione tzw. suchym lodem. Każdy fragment ciała ma naklejoną na materiałowe „opakowanie” podstawowe dane z numerem i krótkim opisem danej części ciała. Owe preparaty, to części ciała nieutrwalone, głęboko mrożone (temp. –20 do nawet –30°C) tuż po śmierci. W stanie głębokiego zamrożenia mogą być przechowywane przez kilka lat. Wszystkie preparaty mają wykonane testy wirusologiczne na HIV, HBV, HCV, syfilis, i w związku z niską temperaturą przechowywania są praktycznie nieaktywne biologicznie i bezpieczne. Narządy wewnętrzne w kadawerach się obkurczają, a mózg zmienia się w ciecz. Do każdego preparatu dołączona jest zawsze tzw. metryczka, na której podany jest numer dawcy, jego dane dotyczące rasy, płci, wzrostu, masy, BMI, data i przyczyna śmierci, przebyte choroby, operacje, a nawet nałogi.
Ze względu na wyżej wymienioną temperaturę przechowywania, części ciała szykowane do kursu z danej dziedziny medycyny należy odmrozić najlepiej na dobę przed zajęciami dydaktycznymi. I tak np. jeśli kurs obejmuje zagadnienia z laparoskopii, to przygotowuje się torsy, jeśli kurs obejmuje zagadnienia z chirurgii plastycznej lub stomatologii, to przygotowuje się głowy, jeśli kurs obejmuje zagadnienia z ortopedii lub preparowania tkanek lub np. z zakresu neurologii, to przygotowuje się kończyny, itd. itp. Wszystko odbywa się w warunkach i procedurach zbliżonych do sali operacyjnej łącznie z instrumentarium.
Po „zużyciu” tj. wyeksploatowaniu cadaverów, szczątki są zabierane przez zakład pogrzebowy, poddane kremacji i pochowane na polu pamięci wg. odrębnych umów i przepisów.
Ktoś może pomyśleć, że jeszcze jakiś czas temu była to czyjaś babcia, matka, ojciec, brat, czy ktoś bliski. Trudno jest czasem wytłumaczyć i przetłumaczyć po co to, i jaki szlachetny gest ktoś uczynił, by przyczynić się do rozwoju nauki, dokonując aktu donacji. Często martwe ciało ujawni tajemnice z korzyścią dla żywych.
Mity związane z branżą funeralną
W społeczeństwie nadal funkcjonuje wiele stereotypów o osobach pracujących w branży pogrzebowej, prosektoriach czy na cmentarzach – jako o ludziach bez pomysłu na życie, bo zajmują się zwłokami lub nigdzie indziej pracy nie dostali albo że są dziwni, i mają coś z głową. Takie myślenie obserwatora naiwnego, to to samo twierdzenie, co nietoperz wkręcający się we włosy. Wielu ludzi wybrało tę pracę świadomie, by poszerzać swoją wiedzę, że może być to zajęcie również pasją, jak każde inne. Poza tym, należy przede wszystkim pamiętać o tym, że kiedy sąsiad zaczyna przeciekać przez sufit, i jego resztki zaczynają kapać do talerza z jedzeniem, albo gdy ktoś czasami leży martwy przez całe dni, tygodnie, miesiące, a nawet lata, to po to są pewni ludzie, by inni nie brodzili w gnijących trupach. I smutne jest też to, że nie okazuje się tym ludziom żadnej wdzięczności, a nawet patrzy się na nich z jakąś pogardą lub wstrętem. Niech ktoś zapyta o zawód: ratownik medyczny, strażak, policjant z wydziału kryminalnego, pracownik socjalny, żołnierz na polu bitwy – jakoś na nich nikt „krzywo” nie patrzy, a przecież spotykają się z równie strasznymi rzeczami, jak zwykły, szary pracownik branży pogrzebowej, który jest ostatnim ogniwem w łańcuchu życia i śmierci.
Niestety pewne fałszywe lub krzywdzące przekonania, a także wyolbrzymianie rzeczy i zjawisk, które uważa się za prawdziwe, często nie mając na to żadnych dowodów, tkwi w ludziach mocno. Przykłady niektórych:
- Grabarz – to nazwa z dawnej epoki. Ignorowane osoby wykonujące ciężką prace fizyczną. Niech ktoś samodzielnie podejmie się wykopania i zakopania grobu, przerzucając łopatą trzy tony ziemi w słońcu lub deszczu, trafiając na gliniaste, kamieniste lub poprzerastane korzeniami wyznaczone miejsce.
- Łamanie kości – najczęściej powtarzany nonsens. Złamanie jakiejkolwiek kości, ot tak, ręcznie, jest niewykonalne. Istnieją odpowiednie techniki, by rozruszać stawy np. podczas ubierania czy ułożenia kończyny.
- Rosnące włosy i paznokcie – totalna bzdura! Paznokcie i włosy nie rosną po śmierci, bo nie ma już aktywności żywych komórek. Po śmierci skóra wokół włosów i paznokci się obkurcza, co daje złudzenie, że są dłuższe.
- Zarabianie na nieszczęściu – zakład pogrzebowy jest przedsiębiorstwem handlowo usługowym, i tak jak każdy podmiot gospodarczy oferuje odpowiednią usługę i na tym zarabia. A np. psycholog albo rehabilitant to niby na czym zarabia? Pomaga się tym, którzy żyją, więc najlepiej słuchać i milczeć.
- Kobiety w branży – nie tylko panowie zajmują się szeroko pojętą branżą funeralną. Najczęściej panie spotyka się w biurach zakładów pogrzebowych lub jako Mistrzynie Ceremonii. Coraz więcej pań wykonuje też prace na cmentarzach, lub jako balsamistki, tanatokosmetyczki albo techniczki – laborantki sekcyjne. Prace związane ze zwłokami nie należą już tylko do panów.
- Pogrzebu nie może odprawić ktokolwiek – nieprawda. Ceremonię pogrzebową może odprawić każdy chętny np. ktoś z rodziny zmarłego lub nawet niespokrewniona osoba. I najważniejsze, jeśli chodzi o pogrzeby wyznaniowe: Pogrzeb nie jest sakramentem!
Rytualizacja i kult grobu
Jak świat światem, wymyślano różne mity, by oswajać lęk przed śmiercią. Mimo, iż człowiek jako istota z wyobraźnią, nie umie zaakceptować jednego – swojego nieistnienia. Trudno mu pojąć, że jest tu i teraz, w krótkim odcinku czasu, że należy to szanować, jak i korzystać z tego. Stanowimy w swej odrębności jedyny i niepowtarzalny byt. Nie było nas przedtem, i nie będzie nas potem. Postępujące zdroworozsądkowe podejście, które na szczęście buduje świeckie rytuały, neguje skłonność do fantazjowania na temat śmierci. Często wychowanie kulturowe ma swój udział w kształtowaniu spojrzenia na zagadnienie śmierci. Jest to mityczny, powtarzalny pogląd ze zniekształconą i niedojrzałą wizją śmierci, a lęk tanatyczny to nieprzepracowane wyparte lęki egzystencjalne przez wynaturzone przeżytki rytuałów religijnych. Śmierć jest tym samym dla tego, kto umarł wczoraj, jak i dla tego, który umarł sto lat temu. Dla jednego i dla drugiego czas zniknął, i to właśnie oznacza wieczność. A ta cała oprawa teatralna kultywowana przez żarliwych fanatyków przyklejonych do religijnych zabobonów stwarza iluzję i widowisko rytualizacji przeciw naturze, gdzie człowiek postanowił stworzyć zakazy i zezwolenia. Nie pozostawiono śmierci samej sobie lecz przeciwnie – uwięziono ją w ciemnościach, zamieniono w strach i makabrę.
Nie każda śmierć jest zła – prawo do umierania
W przypadku ludzi ciężko i przewlekle chorych lub po wypadkach, przez które doznali tak ciężkich obrażeń, że ich życie (a zarazem życie ich otoczenia) stało się jedynie pasmem bezsensownego cierpienia nie do zniesienia, należy rozważyć kwestię eutanazji. Pewne sytuacje powinny być dostatecznym dowodem na to, by mieć powód i słuszność takiego postąpienia. Przestarzałe aksjomaty mówią o tym, że trzeba podtrzymywać życie kosztem wszelkich wysiłków. Mało kto rozpatruje śmierć w pozytywnych kategoriach dla takich osób. Oczywiście przy obecnej wiedzy i możliwościach technicznych współczesnej medycyny, podtrzymywanie biologicznych funkcji życiowych jest praktycznie możliwe prawie w nieskończoność, ale co w przypadku choroby nie prowadzącej bezpośrednio do śmierci, ale już nie do wytrzymania dla umierającego i jego bliskich? Wielu nie chce lub nie chciałoby być tylko ciałem podtrzymywanym w agonii za pomocą sztucznego karmienia i pojenia wbrew sobie. W określonych przypadkach, to moralny wręcz obowiązek dopomóc choremu uwolnić go od cierpień. Należy jednak stworzyć wyraźne reguły, by przeciwdziałać pewnym pomyłkom i nadużyciom. Jednak każdy powinien mieć prawo do decyzji dysponowania własnym ciałem, do godnego sposobu umierania.
Jak było już na wstępie, ogólna definicja śmierci opiera się w całości na tym, że za osobę zmarłą, uznaje się kogoś wtedy, gdy nastąpi całkowita śmierć komórek mózgu. Śmierć kliniczna (w zależności od jej przyczyny), może być stanem odwracalnym po przywróceniu czynności krążeniowo – oddechowej, ale w niektórych przypadkach może jednak nie warto reanimować.
Wyobraźmy sobie też ekstremalny przykład: życie po np. jakimś kataklizmie, w samotności, w zniedołężnieniu: jest to kiepska perspektywa, która powinna wywoływać większy lęk niż śmierć.
Funeral planning – memento mori ma swój sens
Wielu może powiedzieć, że myśl o organizowaniu własnego pogrzebu „już, teraz”, jest dziwna gdy śmierć jest odległą sprawą. Większość nie lubi myśleć o śmierci, boi się śmierci, woli udawać, że jej nie ma, jednak dotknie ona każdego z nas. Jeśli dziś przygotowanie własnego pogrzebu wydaje się trudne, to należy pomyśleć, jak trudne to może być zadanie dla najbliższych. A warto do pewnych kwestii wyrobić sobie odpowiednie nastawienie. Można wiele spraw uporządkować zawczasu, sporządzić „akt woli” czy testament, gdy jesteśmy w pełni sił i rozumu. Chodzi o to, by pewne kwestie już zaakceptować, bo śmierć nie ma litości, i jest w stu procentach skuteczna, i nigdy nie wiadomo kiedy albo jak umrzemy.
Wiele zakładów pogrzebowych oferuje w swoich usługach Funeral planning. To nic innego jak profesjonalna usługa planowania pogrzebu. Obejmuje ona przede wszystkim zaplanowanie i koordynację wszystkich elementów związanych z przygotowaniem i przebiegiem uroczystości pogrzebowej: organizacja i rodzaj transportu zmarłego, zadbanie o właściwe przygotowanie ciała, w opcji pogrzebu trumnowego (ubranie, kosmetyka pośmiertna, balsamowanie), wybór rodzaju ceremonii (wyznaniowa, świecka lub inna), ustalenie miejsca pochówku oraz przygotowanie oprawy ceremonii, w tym np. mowy pożegnalnej, muzyki itd. Planując swój własny pogrzeb, ma się „prawie” pewność, że życzenia i preferencje zostaną spełnione.
Słów kilka o żałobie
Każda żałoba jest inna, ale opłakuje się stratę na zawsze, a nie sam fakt umierania. Owszem, jest to doświadczenie czasem trudne, ale zbyt uparte i długie manifestowanie żałoby może świadczyć nie tylko o słabym charakterze, ale też zakrawa to już o chorobę psychiczną, staje się męczące, bo ile to może trwać. Taka manifestacja zaczyna w końcu drażnić. Zgadza się, przeżywa się ból, ale przedłużający się tego typu stan staje się wręcz niebezpieczny i anormalny – rana goić się powinna w sposób naturalny.
Opatrzyć się ze śmiercią
Kiedyś trumna, szkielet, symbol trupiej czaszki, kosy, klepsydry i łopaty, pełniły rolę memento mori. Te symbole się zmieniły, kiedy śmierć nie chciała już być straszna, lecz piękna i fascynująca, a wręcz budząca perwersyjną ciekawość zbliżoną do erotyzmu. Z biegiem czasu, gdy ktoś „na co dzień” zajmował się lub zajmuje zwłokami i obcowaniem ze śmiercią, to po przekroczeniu pewnego progu wrażliwość zanika. Zajęcia i praca z tym związane stają się rutyną.
Jako osoba posiadająca doświadczenie zawodowe w różnych placówkach medycznych, a także m.in: w zakładach pogrzebowych, mająca styczność z Zakładami Patomorfologii, Zakładami Medycyny Sądowej (zarówno w kraju jak i za granicą), a także z instytucjami zajmującymi się szkoleniami z zakresu anatomii praktycznej (szkolenia anatomiczne na cadaverach), oraz jako bywalec targów funeralnych, spowodowało to, że wyostrzyły się we mnie zupełnie inne, nowe spojrzenia na życie i śmierć. Choć widziałem już okropne rzeczy, byłem świadkiem bardzo osobliwych praktyk, i dla wrażliwego laika (takiego, który śmierci się zwyczajnie brzydzi i boi) oraz jego zmysłów, byłyby to widoki nie do zniesienia, byłyby to okropieństwa. Dla mnie, zaznajomienie się ze śmiercią opierało się na jej oswajaniu. Obcowanie ze śmiercią może być motorem naszych działań i głębszych refleksji nad życiem. Przekonałem się, jak bardzo życie jest kruche, ale też o tym, że tylko ten, kto nie lęka się śmierci, może w pełni docenić życie.
Kiedyś zanotowałem takie piękne słowa (nie pamiętam źródła czy autora tych słów), z którymi się totalnie zgadzam:
„NIE CHCĘ DOŻYĆ SĘDZIWEGO WIEKU, JEŚLI BĘDZIE SIĘ TO WIĄZAŁO Z KORZYSTANIEM Z ZASOBÓW, KTÓRE BARDZIEJ BY SIĘ PRZYDAŁY MŁODSZYM. ZWŁASZCZA GDY NIE BĘDĘ MIAŁ JUŻ NIC DO ZAOFEROWANIA SOBĄ I NIE BĘDĘ MIAŁ SIŁ. STANĘ SIĘ JEDYNIE OBCIĄŻENIEM. WOLĘ JAKOŚĆ ŻYCIA, A NIE JEGO ILOŚĆ”
Poniżej, to tylko opis literacki, i oszczędzę czytelnikowi bardziej drastycznych szczegółów, ale mniej więcej tak to czasami wygląda:
„Na stole sekcyjnym w głębi pomieszczenia leżały zwłoki oświetlone przez lampę operacyjną. Są widoczne tkanki ociekające szlamem pomieszanym z krwią. Górną część czaszki denata usunięto, a jego mózg spoczywa w chromowanej metalowej misce. Zaczyna się rozkład przemieniający wszystko w szarą papkę. Zakrzepłe plamy krwi lśnią karmazynową barwą, odbijając światło lampy. Nie słychać żadnego dźwięku. Specyficzna woń o słodko – kwaśno – gorzko zgniłym aromacie wypełnia sobą każdy zakamarek pomieszczenia.”
Nie było mnie kiedyś, nie będzie mnie potem – nie mam z tym problemu. Nie należy bać się samej śmierci, tylko tego w jaki sposób można umrzeć. Najwspanialsza śmierć, to zasnąć, i już się nie obudzić. Ziemia to wielkie cmentarzysko, gdzie nieustannie odbywa się chemiczny i biologiczny rozpad.
Nigdy nie potrafiłem pojąć, dlaczego ludzie boją się zmarłego. To żywych należy się bać.
Anegdota o patologu
Internista wie wszystko, ale nic nie potrafi. Chirurg nic nie wie, ale potrafi wszystko. Patolog wszystko wie, i wszystko potrafi.
„Kosa żniwiarza nigdy się nie nuży.”
„Dlaczego żył, nie wiadomo, nie wiadomo też, dlaczego umarł.”
„Jesteśmy bytem jednorazowego użytku.” Z. Mikołejko
„Lęk przed śmiercią jest zjawiskiem, na którym można zbić kapitał.” Z. Bauman
„Aby być szczęśliwym człowiekiem, trzeba myśleć o śmierci pięć razy dziennie.”
„Śmierć jest snem bez snów.” Napoleon
„Umierać to nic. Strasznie jest nie żyć.” V.Hugo
„Życie zapytało Śmierć:
-Dlaczego ludzie kochają mnie, a nienawidzą ciebie?
Śmierć odpowiedziała:
-Ponieważ ty jesteś pięknym kłamstwem, a ja bolesną prawdą.”
„Były dwie siostry: Noc i Śmierć.
Śmierć większa, a Noc mniejsza.
Noc była piękna jak sen, a Śmierć,
Śmierć była jeszcze piękniejsza.„
K.I. Gałczyński
Polecana bibliografia:
Czasopisma branżowe: Funeral Info, Kultura pogrzebu
„Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków” M. Roach
„Bez strachu. Jak umiera człowiek” M. Rigamonti, A. Ragiel
„Wyznania przedsiębiorcy pogrzebowego” C. Wilde
„Człowiek i śmierć” P. Aries
„Porozmawiajmy o śmierci przy kolacji” M. Hebb
„Co mówią zwłoki” S. Black
„Sceny z życia martwych” H. Campbell
„Gdy umarli mówią” C. Buschmann
„Wszystko, co powinieneś wiedzieć , zanim umrzesz” M. Węglarz
„Jak usunąć wujka z podłogi” M. Węglarz , M. Węgrowski
„Moja przyjaciółka Śmierć” R. „Grabarz” Konieczny