Blog

03 Lut 2018

Surrealistyczne słowa pozbawione formy i treści

Surrealistyczne słowa pozbawione formy i treściMgła, zawieszenie w chmurach, niesamowitość chwili. Spełnienie, kontemplacja ciszy. Śnić snem bezsennym, uzyskać lot i wolność w iluzoryczności zdarzeń. Sprzeczność w pojęciu bytu i losu.

Krople czasu w odmęcie zapomnienia i myśli spadające jak popiół z urny zamyślenia. Sinusoidalny rytm serca. Szelest się snuje, a rzecz nie jest tym czym się wydaje. Cierpliwy i cierpiący jak wahadło czasu. Wędrówka po głazach cienia w bezkres.

Wiszące truchła marzeń na drodze pustej i jałowej. Węglowe światło księżyca odbijające się w bagnie i nieskończoność niepewności. Gniotąca lekkość pozoru po drugiej stronie oczu.

Nieruchomość prawie doskonała, byle jej nie rozsypać dotykiem, byle jej nie spłoszyć cichą melodią milczenia.

Będąc fikcją w gąszczu rzeczywistości, zamykam się w trwaniu niedostrzeżonym, bez wiedzy, blasku, czy istnienia, na wąskiej krawędzi tworzenia.

Wtulam się czasem w puste dni upojony sprawami, którym się oddałem i one wydają mnie teraz bogatsze  o mnie, gdy deszcz pada wewnątrz. Zdaję sobie sprawę, że nie wykraczam poza „tu i teraz”…

„Bogaci ludzie mają bibliotekę. Ubodzy ludzie mają telewizor w każdym pomieszczeniu.”

18 Gru 2017

Refleksja grudniowa

Refleksja grudniowaŻeby świętować, trzeba mieć co świętować. Grudzień: czas obserwacji sfrustrowanych tzw. tradycjonalistów. Kiczowaty nastrój, wszech wylewająca się zewsząd tandeta. Przyprawiające o mdłości, w kółko te same, nieśmiertelne utwory w radio, tłuczone w rytmie fabrycznego młota, do znudzenia, ociekające lukrowatą komerchą. Biedne, smutne drzewka, oblepione bezgustownym kolorem jak neon reklamowy. Ludzie wydający mnóstwo pieniędzy, w najgorszym wypadku nawet biorący kredyty, na coś, co tak naprawdę nie ma sensu. No ale presja społeczna jest: kultywować przecież  trzeba. Potem żal i lament, że nie ma na opłaty, na bieżące podstawowe potrzeby, no ale nie wypada bo inni też, to „ja” też, bo co ludzie powiedzą. Niepotrzebne wydatki, nietrafione upominki z musu, rzucone gdzieś w kąt, lub co najgorsze: nadmiar zmarnowanego jedzenia. Po prostu cudownie jest, a jak?

Negatywny stosunek do tych całych rytualików rozwija się z wiekiem przez obserwacje i wnioskowanie. Wiele ludzi ma do tego podejście ambiwalentne, ale na dłuższą metę, to już jest tylko dla tzw. „świętego spokoju”, na zasadzie: trzeba odpierdzielić i spokój. W imię czego, kogo? Siebie? Jak człowiek się do czegoś zmusza, to nie może być szczęśliwy.

Jest wspaniale: przepocone, otyłe gospodynie domowe, z bezrefleksyjnymi twarzami, jak automaty. Skupione, bez wyrazu, z tzw. „trwałą” na głowie, w fartuszkach kuchennych w ciapki, martwiące się o to, czy niczego do jadła nie zabraknie. Kątem oka, podczas kuchennych zmagań, śledzą na bieżąco co się dzieje w tv serialach. Taniec z mopem przez całe mieszkanie, czyszczenie co tylko można wyczyścić, jak po jakiejś katastrofie do stanu sterylnego, tak jakby nigdy w nim niesprzątane było. Powstaje nagle więcej czystych okien, niż czystych serc…

Cudowny wieczór: Nie idzie znieść tego pseudo rodzinnego zadęcia. Powtarzalnych gestów, powtarzalnych słów. Rok w rok nawet te same zdania wypowiadane w tej samej intonacji. Tego udawania w zazwyczaj świeckich domach. Przyklejonego na siłę uśmiechu, na woskowej twarzy. Plastikowa radość ze smutkiem w oczach, w milczeniu, całujących się na pożegnanie, jak na dworcu przed odjazdem. W myślach to samo, tylko ukryte: „dziś ci odpuszczę bo wypada, ale i tak ci potem do…le jak zawsze”. No i teraz oczywiście cały rok się nie jadło. Hieny mają większą kulturę. Czas się opychać ile wlezie, na maxa, do oporu. Przecież to jest to samo jedzenie, które można sobie przygotować w dowolnym czasie i chwili. Tylko w dany czas musi występować w znacznie skumulowanej ilości? Zaburzenia gastryczne na własne życzenie, przepełnione izby przyjęć w szpitalach itp. Trzeba rewelacyjnie udawać to upiorne hospicjum bliskości. Szwagier czy inny gad tego typu, zmęczony życiem, w przepoconym, białym podkoszulku prześwitującym spod koszuli, w beznadziejnym krawacie i niedopasowanym garniturze, zadający te same tendencyjne pytania, roztaczając w okół siebie wyziew rybno-wódkowy. Dzieciary wrzeszczące obok. Rewelacja nagłego zalewu uczuć, jakby tylko raz w roku trzeba by było je okazywać… Cały czas trzeba okazywać.

Należy się współczucie tym, którzy coś MUSZĄ a zwyczajnie nie maja ochoty. Męczą się i przeżywają gehennę. Czasami zwyczajnie trzeba dać sobie spokój. Świat się nie zawali. Ta cała landrynkowa atmosfera doprowadza do furii z tą powtarzalnością gestów i słów. Byle to odpierdzielić, nażreć się i sp…ać. Przerwać udręczenie.

Nie potrzeba to tego tytułu przed nazwiskiem ani pisania elaboratów, żeby zrozumieć, że są ludzie, którzy zwyczajnie chcą te dni spędzić sami jak najzwyklejszy weekend. Mieć w końcu czas tylko dla siebie, przy nastrojowym świetle, obejrzeć dobry film, poczytać książkę, odbezpieczyć butelczynę dobrego wina. Rozkoszować się ciszą, upajać chwilą.

Opisane kwestie mają także swoją drugą stronę: Czasem wręcz z milczącą rozkoszą, a jakże wzniosłą satysfakcją, można popatrzeć  na twarze zaciśnięte w bólu, umęczone sytuacją utracjuszy 🙂

„Nadszedł czas sztucznej miłości, fałszywych uśmiechów, fałszywych życzeń, nadużywania słowa: wzajemnie. Zakłamania, obżarstwa i tracenia zdrowia fizycznego oraz psychicznego, chciwości i wyprzedzania się w zasługach. Mając w sobie sztuczną dobroć z terminem ważności na kilka dni, bo coś wypada”

Nie. Dziękuję.

16 Lis 2017

Ten Kot

Ten KotPowiedzieć o tym kocie, że jest puszysty, o srebrnej sierści i miły w usposobieniu lub dotyku, to jak nic nie powiedzieć o tym kocie. Kotu trzeba się przyjrzeć, kota trzeba zrozumieć.

Bo ten Kot:
Kot jest bezczelny.
Kot zajmuje w łóżku pierwsze miejsce.
Kot się rozpycha łapami jak mu niewygodnie.
Kot liże twarz.
Kot zaczepia łapką.
Kot się domaga głaskania.
Kot wrzeszczy jak mu się szafkę ze smakołykami blokuje.
Kot biega po chacie.
Kot ciągle czegoś chce i domaga się uwagi.
Kot rządzi chatą.
Kot jest w danym momencie niepotrzebny, a mimo to się narzuca.
Kotu na kolanach najlepiej.
Kot się wyśpi jak się pościeli.
Kot ma fochy.
Kot nawiązuje wieź telepatyczną ze ścianą.
„Nie pytajcie co wasz kot może zrobić dla was, zapytajcie co możecie zrobić dla kota”.
Jak kotu dogodzić?.
„Kto rano wstaje, ten kotu jeść daje”.
„Nie wywołuje się kota z toalety”.
„Wszystkie drogi prowadza do żarcia”.

Zawsze można zapytać człowieka co sądzi o kocie, natomiast zapytać kota, co sądzi o człowieku, to aż strach się bać kociej odpowiedzi 😉

„Kot w pustym mieszkaniu”

„Umrzeć – tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś tu się nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.
Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.”

Wiersz
W. Szymborska

 

01 Lis 2017

Myśl listopadowa

Myśl listopadowaNie ma czystszego źródła melancholii, niż zwiedzanie cmentarzy jesienną porą. Listopad, chłodno ale nie zimno. Nekropolie – miejsca, gdzie milknie żywa pamięć na zawsze, która była tworem tych, co odeszli. Ostatnią ich siedzibą jest grób. Same pomniki, tysiące marmurowych płyt, nieznane nazwiska, daty – średnie statystyczne. Ciała w drewnianych pudłach przysypane tonami ziemi lub puszki ze zmielonym, zwęglonym prochem po kremacji. Nieszczęsne, puste skorupy sino – woskowe, zgniłe tkanki lub kości w strzępach ubrań, robaki lgnące się w tych resztkach. Śmierć – stan absolutny niebytu.

Na każdego przyjdzie godzina, czas odejścia. Dla nikogo nie ma, nie było, nie będzie litości. Czas pożegnań tych, których kochamy. Wszystko umiera i to poczucie często wtrąca w rozpacz najciemniejszą. Wszystko zmienia się w nicość, rozpad bo nic nie powstrzyma śmierci. Gaśnie człowiek, jego słońce, jego księżyc, jego gwiazdy i na zawsze milknie w ciemności. Wieczny sen, z którego już się nie obudzi.

Cmentarny klimat i cisza prowokuje do kontemplacji, stan zamierania i pogrążenia w refleksji. Budząc się z zamyślenia, można stwierdzić: Ty, który tu jesteś pochowany, może nie dokonałeś niczego wielkiego ale na pewno nie zasługujesz na zapomnienie. Myśl nasuwa się jedna: Nie dziękuje się pomnikowi, nie dziękuje się ciału. Dziękuje się tylko wspomnieniom.

„Dlaczego żył, nie wiadomo, nie wiadomo też, dlaczego umarł.”

21 Wrz 2017

Podróże

PodróżeCzasami trudno jest zrozumieć ludzi, nie mających w sobie chęci odkrywania świata. Tym bardziej takich, którym możliwości i środki na to pozwalają. Choć teraz świat jest coraz bardziej na wyciągnięcie ręki, nie korzystają z tego. Wolą siedzieć w jednym miejscu, zbierać w sobie trucizny i stęchlizny, które potem bardzo trudno z siebie usunąć. Typ człowieka, który przez pół życia nie wyściubił nosa poza swoją najbliższą okolicę i nagle zachłystuje się najbanalniejszą wycieczką np. do sąsiedniego miasta lub odkrywa to, że jednak istnieje coś więcej niż horyzont widziany z progu domu, jest typem bardzo „ciężkostrawnym” w relacji z człowiekiem choć trochę podróżującym.

Często też proza życia, ciągły zgubny pośpiech, powodują brak inicjatywy do przeżyć, ciekawości czegoś więcej, odmiany, doświadczenia nowego. A brak przeżyć stępia wrażliwość, zaburza wewnętrznie.

Podróż sama w sobie już staje się celem. Odkrywanie, poczucie czasu i przestrzeni. Wyzwolenie gdy droga staje się jakby domem. Zawieszenie między tu i tam, powiew wolności. Osiągnięcie specyficznego stanu zachwytu wędrówką. Wiatr we włosach, inny zapach powietrza, bezkres horyzontu czy przepiękna architektura, atmosfera miejsca, piękno chwili, nieprzebrana ilość wyszukanych potraw. To wszystko sprawia, że podróż jest bardziej doświadczeniem niż oglądaniem. To posiłek dla intelektu.

Będąc tylko w jednym miejscu, to jak przestać żyć. Oddycha się jedynie melancholią. Przeżycia przestrzeni sprawiają, że jest się już zupełnie innym człowiekiem. Samo takie odczucie, takie zwątpienie to znak, że czas pomyśleć o drodze.

„To, co wywarło pierwsze wrażenie, wydaje się w pewnym sensie niezniszczalne.” Montesquieu

14 Sty 2017

Sens życia artysty

Sens życia artystySztuka jest wartością artystyczną, która ma za zadanie wpływać na rozwój cywilizacyjny, wyzwalać emocje, otwierać umysły, uczyć myślenia. Pozwala widzieć dalej i głębiej, inspiruje i żyje po swojemu nie ulegając rzeczywistości.

Sensem życia artysty jest realizacja własnych idei, które ewoluują i kotłują się w jego sercu i umyśle. Dzieje się tak ponieważ jest to typ człowieka, który widzi, myśli oraz czuje trochę bardziej intensywniej, bardziej wnikliwie. Otaczający go świat powtarzalności skostniałych schematów i zaprzeczeń jest dla niego męczący. Dręczą go refleksje na tematy egzystencjalne, miota się w okropnej, szarej codzienności i mentalności społecznej będąc po części także jakby na nią skazany.

Drwi z tych, którzy ulegają złudzeniu, iż są sobą nie będąc żadnym sobą, tylko niewolnikami własnych utartych formacji. Z tych, którzy żrąc, pijąc i rechocząc, widzą piękno życia kultywując tzw. „tradycję”, która nie jest wartością. Twórca jest ponad to, twórca musi być ponad to, bo inaczej nie byłby twórcą. Musi przekraczać granice, nie ulegać tłumowi, grupie. Musi skonkretyzować swoje istnienie choćby wydawało się to w odbiorze pozbawione formy i treści. Będąc kłębkiem sprzeczności, targany namiętnościami, porywami odmiennego stanu świadomości biegnie do utraty tchu za ideą jak głupiec. Dąży do spełnienia jakim jest całkowita wolność samorealizacji, idąc często pod prąd, odrzucając plastikową oczywistość, negując utarte szlaki. Poszukuje takich, które dadzą poczucie totalnego szczęścia wewnętrznego, by żyć w zgodzie ze sobą i nie robić nic przeciw sobie. Bez względu na to czy będzie akceptowany czy odrzucony i tak będzie robił swoje.

„Żyjąc nawet w skorupce od orzecha, można być panem swojego wszechświata”.

28 Lis 2016

Fotografia współczesna

FotografiaJest to chyba najtrafniejsze przemyślenie dotyczące dzisiejszej fotografii. Fragment wypowiedzi zawodowca, cytat z prasy.

„(…)Komuś, kto wszystko temu podporządkował i wszystko poświęcił, najtrudniej pogodzić się z myślą, że to się skończyło, przestało mieć znaczenie. Już przejście z fotografii negatywowej na cyfrową było rewolucją, która odebrała zawodowi romantyzm. Wymóg szybkości przekazu sprawia, że mało kto zwraca uwagę na jego jakość, na opowieść jaką niesie fotografia. Zdjęcie zrobione cyfrą przez przypadkowego przechodnia ma dziś taką samą wartość jak profesjonalisty. To podobnie jak kilka zdań przesuwających się na pasku w dole ekranu telewizora bierze górę nad głównym reportażem. Zabito już TĘ FOTOGRAFIĘ. Nie jest łatwo już wykonywać ten zawód a jeszcze trudniej porzucić coś co robiło się przez pół życia, tym bardziej, że to nie była tylko profesja ale pasja i sposób na życie (…)”

© 2021 Adam Kucz. Wszystkie prawa zastrzeżone.