Sen

Fascynacja zagadnieniem snu pod względem fizjologicznym, jak i znaczeniem marzeń sennych trwa od wieków. Jest to obszar nadal nie do końca w pełni zbadany. Nad snem zastanawiają się bez ustanku filozofowie, fizjologowie, psychiatrzy, neurobiologowie i chronobiologowie oraz niezliczone, pokrewne gałęzie nauki i pseudonauki. Do teraz doszukujemy się w snach jakiegoś przesłania, wiadomości, proroctwa, traktujemy wizję senną jako wyrocznie lub tajne sygnały wysyłane przez podświadomość.

Przesunięcie snu na samą górę hierarchii wartości to działanie do wdrożenia natychmiast! W obecnych czasach, w tej dziwnej gonitwie, sen zaczął być powoli dobrem luksusowym, co powinno dawać do myślenia i zatrważać. Dobrze się wyspać to już prawdziwa sztuka. Trzeba zdać sobie w końcu sprawę z tego, jak ważną rolę dla organizmu odgrywa sen.  Zaniedbywanie snu i ignorowanie swojego chronotypu prowadzi do rozdrażnienia, zaburzeń nastroju, przyczynia się do lęków i depresji, chorób układu krążenia, zaburzeń metabolicznych oraz wpływa na koncentrację i zapamiętywanie. Najwięcej nieszczęśliwych wypadków jest spowodowane przez brak higieny snu lub tzw. mikro sny.

Sen jako stan fizjologiczny, można określić mianem czasowej utraty przytomności lub nawet porównać do „umierania na chwile” albo tzw. śmierci pozornej, tak jak zmarły nie jest świadomy swojej śmierci, tak śpiący nie jest świadomy tego, ze akurat śpi (świadomość – zdolność odczuwania stanów). Pomijając patologię snu, jaką jest np. śpiączka, katalepsja, letarg lub narkolepsja (nie kojarzyć terminu z używkami), sen ma największy wpływ na efektywną pamięć, przetwarzanie i regenerację wspomnień, prawidłową regulację gospodarki hormonalnej i przywraca homeostazę całego organizmu. Zgodne jest twierdzenie, że wyspani są szczęśliwsi, pełni wigoru i optymizmu pod każdym względem.

Z wiekiem, w organizmie spada poziom melatoniny zwanej hormonem snu i pojawia się szereg niedogodności z tym związanych. Najczęściej dotyczy to osób, które ze względu na przyzwyczajenia lub wymogi systemu społecznego, wygenerowane przez lata: budzenie się, wstawanie i zasypianie wbrew swojemu chronotypowi. Zegara biologicznego nie da się oszukać, tak samo jak pozostałych czynności fizjologicznych. Owszem, da się pewne kwestie biologiczne wyregulować i stają się potem nawykami, ale czy np. głód, pragnienie, wydalanie, można wyregulować na podstawie rytmu godzinowego? No nie, je się wtedy kiedy się jest głodnym, pragnienie zaspokaja się wtedy, kiedy chce się pić, wydala się wtedy, kiedy jest potrzeba, a nie o określonej godzinie, i tak samo powinno być ze snem. Śpi się tak, jak organizm tego potrzebuje. Jeśli ktoś czuję się w pełni energicznie np. o świcie, ale przysypia już pod wieczór, inny budzi się koło południa i zasypia późną nocą, chwała mu za to, bo kieruje się swoją potrzebą, a nie dziwnym wymuszeniem. Doby nie da się ścisnąć imadłem lub rozciągnąć jak gumę, każdy ma swoje indywidualne potrzeby snu i aktywności. Dla jednych pełnia energii występuje o świcie, dla drugich nocą. Jeden potrzebuje zaledwie 6 godzin snu, inny 10 godzin, żeby sprawnie funkcjonować, z tym, że dużo ludzi też oszukuje samych siebie, w imię pokręconych idei. Wszelkie różnice w długości snu trzeba po prostu zaakceptować. Trzeba się budzić w dobrym humorze, a nie w poczuciu przygnębienia.

Eksperymenty dotyczące snu przeprowadzano np. w rosyjskich psychuszkach, kiedy to obiekt badany poddawano najliczniejszym torturom fizjologicznym i psychicznym. Okazało się, że brak snu był najbardziej nie do zniesienia. Do dzisiaj przesłuchiwanym funduje się taką torturę.  Elitarne jednostki wojskowe szkoli się do jak największej aktywności bojowej przy zminimalizowaniu snu, a także uczy się technik zasypiania w ciągu 2 minut i natychmiastowego przebudzenia. Wpływanie na sen modyfikuje się także farmaceutycznie, przeciągając aktywność w ciągu doby do maksimum przy użyciu stymulantów takich jak np. modafinil, który działa podobnie do amfetaminy i pochodnych efedryn, ale nie wywołuje uzależnienia i skutków ubocznych. Bada się tez skutki długości snu oraz nagłych przebudzeń w najgłębszej fazie REM i porównuje się odczyty zapisów EEG. Istnieją też ćwiczenia na tzw. sen świadomy, kwestionowane jednak przez wielu naukowców.

Obecnie, przy rozwoju technologicznym, sami przyczyniamy się do złej jakości snu. Wszelkie urządzenia i dostępne gadżety emitują tzw. „światło niebieskie”, siedzimy wręcz przyklejeni do tych zabawek, nawet w łóżku, i szkodzimy sobie sami, wręcz uzależniając się od tych wynalazków. Często nie jesteśmy świadomi jak bardzo nam to szkodzi. Wszelkie systemy, poradniki, inteligentne poduszki, maski przyciemniające, najróżniejsze porady, gogle nasenne, a tym bardziej teorie, które mówią o tym , że przez sen za pomocą jakiegoś urządzenia można coś tam przyswoić, co jest kompletną bzdurą (mózg w czasie snu nie przyswaja informacji z zewnątrz). Jedynym sposobem na dobry, zdrowy, niezakłócony sen, jest słuchanie swojego zegara biologicznego.

Podczas snu podnosi się kurtyna w teatrze naszych umysłów. W sztuce tej, występujemy w roli aktorów albo widowni, często też z obu stron na raz, odgrywamy i obserwujemy. Przeżywamy fantazje, emocje, marzenia. Niezliczone, przypadkowe fantasmagorie. Śniąc, żyjemy na chwile w subiektywnym, wewnętrznym świecie, niepodporządkowanym rozumowi i realizmowi z pokręconą logiką. Sny inspirują, dają rozwiązanie pewnych problemów, koją ból rzeczywistości. Nawet niewidomi śnią, ale w bardziej złożony sposób przetwarzania snu na inne zmysły. Sny i fantazje mogą być nad wyraz piękne lub przybierają postać psychodelicznych lęków i fantasmagorii tak pokręconych, że musiałoby się zebrać konsylium psychiatryczne by je wyjaśnić.

Z.Freud twierdził, że: „Sen urzeczywistnia nieświadome pragnienia czy żądze, które wypiera się na jawie”.  Autor obrazu, H.Füssli  pt. „Nocna mara”, twierdził: „jednym z najmniej wykorzystywanych tematów przez sztukę jest sen”. Niesamowitym zobrazowaniem tematu snu jest film pt. „Incepcja”. Mało kto wie, a może tego nie doświadczył na sobie, że jeśli śni nam się nagłe spadanie lub faktycznie obracamy się na skraj łóżka, to momentalnie się obudzimy. Podobno psychopatom się nic nie śni. David Lynch w jednym ze swoich filmów ujął też bardzo poetycko krótkie zdanie: „Żyjemy wewnątrz snu” („We live inside a dream”).

Humorystycznie o śnie:

„… proszę panią, o tej godzinie to mi nawet w obozie koncentracyjnym nie kazali wstawać…”

„Czasami ciężko mi pojąć ludzi, którzy dzielą pory dnia na śniadanie, obiad i kolacje. Ja nie mam z tym problemu, gdyż wstaje od razu na kolację”.

Poetycko o śnie:

„…ci, co śnią za dnia, dowiadują się o wielu rzeczach niedostępnych dla tych, co śnią tylko nocą…”

Tak czy siak, temat snu można podsumować podpatrując naturę i naszych domowników posiadających futro lub sierść i zasnąć spokojnym… psem 😉

 

Korzystałem z książki: Tajniki ludzkiego umysłu. wyd. Readers Digest, 1997

 

© 2019 Adam Kucz. Wszystkie prawa zastrzeżone.