Przesądy

Każda z epok w dziejach trzyma się swoich mitów i przesądów, najczęściej nie znając ich pochodzenia. Relikty przeszłości i zapomniane obyczaje starych kultur do dziś świetnie się trzymają w swej pierwotnej wersji. Źródła podają taką definicję: Przesąd – bezpodstawna, uparcie żywiona i niewrażliwa na argumentację wiara w istnienie związku przyczynowo-skutkowego, między danymi zdarzeniami. Wypływać może ona ze stereotypów zakorzenionych w kulturze i tradycji. Jest pozbawiona racjonalnych podstaw i niemożliwa do weryfikacji. Oraz pokrewna definicja: Zabobon – (od „bobomienie”) tj. niewyraźny bełkot wróżbitów podczas odprawianych rytuałów.

Źródłem i treścią przesądów jest najczęściej obawa i brak zrozumienia wobec zjawisk niemających nic wspólnego z rozumem i zdrowym rozsądkiem. Generując absurdalne poglądy przyczyniające się do spustoszenia w umyśle, narażamy się na niedorzeczność. Ponieważ nie potrafimy przewidywać zdarzeń losowych, doszukujemy się fałszywych korelacji i wiązania pewnych sygnałów z podejmowanymi decyzjami. Jeśli kilka razy się potwierdzą, działamy znów na zasadzie odruchu. Potem często przychodzi rozczarowanie, bo przecież zrobiliśmy jak trzeba, a nie zadziałało. To jest pozostałość po przestarzałym systemie wierzeń i tzw. przyczynowość odwrotna.

Doktryna scjentystyczna w tym temacie mówi o tym, że „samospełniająca się przepowiednia”, jest zjawiskiem myśli i zachowania podświadomie wpływającym na zdarzenie: „Nie zauważyć, że jakaś przyczyna wywołuje określony skutek” oraz „Doszukać się jakiejś przyczyny, która wcale nie wpływa na skutek”. Np. <Dziś jest piątek 13go i na pewno zdarzy się coś złego>. Idąc tym torem myśli, skupiamy się nad tym tak, że z pewnością coś się przytrafić może złego. To jest właśnie konsekwencja: myśl – zdarzenie.

Teraz garstka skrótowych przykładów, mocno osadzonych i popularnych w różnych kulturach.

Czarny kot. Przebiegający kot, o w pełni czarnej sierści kojarzył się z pradawną złą magią i asystentem czarownic. Nic bardziej błędnego. Kot jako zwierz dostojny, inteligentny i nad wyraz tajemniczy, był już czczony w dawnym Egipcie. To na podstawie jego natury był stworzony „Mit oka słońca”, który przynosił dualizm szczęścia i dobrobytu. W nowożytnym rozumieniu, gdy czerń (czyli negatyw) przecina drogę, tworzy coś na kształt krzyża, czyli nieszczęścia. Biedne czarne koty 🙂

Kichanie i ziewanie. Poprzez otwory ogólnodostępne ciała, mogły wedrzeć się choroby, dlatego mówi się: „na zdrowie”.

Przechodzenie pod drabiną. W dawnych wiekach asystenci katów wchodzili na drabiny, by zdejmować ciała wisielców z szubienicy. Przechodzenie pod ich drabinami podobno zwiastowało nieszczęście, bo kojarzyło się z zetknięciem ze śmiercią. Z kolei fragment liny po wisielcu przynosił szczęście.

Podział partii ciała na planety. Każda pseudonauka wiązała się ze swoim odpowiednikiem. W tym wypadku astrologia i jej pochodne, były przeciwne astronomii.

Liczba „7”. Uważana w wielu kulturach za szczęśliwą. Wynika z nie tak dalekich wieków, w których uważano, że siódme dziecko ma ponadprzeciętne zdolności różnego rodzaju.

Otwarty parasol w pomieszczeniu. Parasol swoją pierwotną funkcją, miał zasłaniać przed słońcem. Dopiero potem spełnił swoją rolę jako osłona przed deszczem. W dawnych kulturach, gdy czczono słońce, zasłanianie się przed nim w cieniu zakrawało na bluźnierstwo. I stąd, z ang. umbrella, z łac. umbra, tzn.cień.

Piątek 13tego. Zgodnie z legendą, kapitan Piątek (zuch i marynarz), nie pozostawił złotej monety pod masztem w nowo wybudowanym żaglowcu. W dodatku nie zawiązał czerwonej tasiemki na pierwszym gwoździu wbitym w deskę kadłuba. Po wypłynięciu cała załoga zginęła. Jak się okazało, w skutek nieprzewidzianej pogody. Liczba „13” także była brana pod uwagę jako zły omen z powodu: trzynastu śmierci starożytnych bóstw, będących trzynastymi z kolei. Także według mitologii chrześcijańskiej, 13ty gość ostatniej wieczerzy był wątpliwej reputacji i marnie skończył.

Otwarte okna, kwiaty i magnesy. Szpitale się zliberalizowały i unowocześniły, ale kiedyś wierzono, że nie można zostawiać na noc okien otwartych, bo zło wlatuje. Podobnie było z kwiatami, że wysysają energię 🙂 Magnesy kładziono pod chorego, że niby przyciągają złowrogie fluidy. Na szczęście, zaniechano tych zabobonnych praktyk, a kwiatów i tak się już nie przynosi ze względów sanitarnych.

Pieczenie uszu i cofanie się do domu, by przysiąść. Na zmianę ciśnienia i lub temperaturę ma wpływ mnóstwo czynników fizjologicznych, a nie to, że ktoś nas obgaduje. I tak nas ktoś obgada bez względu na okoliczności. Natomiast kompletną bzdurą jest to, że po cofnięciu się do domu „bo czegoś zapomniano” trzeba przysiąść. Można spocząć gdy trzeba chwilę odetchnąć.

Biżuteria. Wszelkie ludy zabezpieczały się biżuterią we wszystkich możliwych otworach ciała. Cała ta maskarada przerodziła się we wspaniały biznes i modę na ozdoby. Kolczyki, kółka, świecidełka, miały przynosić szczęście. Koło było i jest symbolem jedności i wieczności jako znak bezpiecznego, nierozerwalnego okręgu. Pierścionek zaręczynowy, czy obrączka ślubna miały być znakiem trwałości.

Lustro. Własne odbicie w lustrze jest subiektywne. Natomiast stłuczenie go, to tak, jakbyśmy uszkodzili samego siebie. A dlaczego akurat siedem lat nieszczęść, skoro siódemka to przecież szczęśliwa liczba? Otóż Rzymianie wierzyli w siedmioletni cykl ludzkiej egzystencji (następowała wtedy odnowa ciała, zwiększenie witalności itp.). Zniszczenie wizerunku oznaczało zaburzenie tego cyklu. Dziś według psychologów, co 7 do 10 lat, w nas samych zachodzi zmiana mentalna.

Łóżko. Wstawanie lewą nogą wynika z tego, że po prostu łóżko jest tak ustawione. Według nauki feng shui, mamy spać w pozycji północ – południe. Inne przekazy mówią o tym, żeby łózko stało zgodnie z ułożeniem desek w parkiecie czy paneli i by zaczynać dzień wstając na prawą stronę. Niegdyś wszystko co lewe było negatywne, a co prawe pozytywne. Np. żaden rybak nie cumował swej łajby lewą burtą, a na osoby leworęczne patrzono jak na dziwolągi.

Krzyż. W sztuce sakralnej pojawił się w roku 600 n.e. Kościół katolicki przywłaszczył sobie symbol, jak wiele innych, kierując się chęcią zawłaszczenia wszystkiego, co najcenniejsze w dorobku ludzkości, jakby to zawsze do niego należało. Pierwsi chrześcijanie uznawali <symbol> za pogański i nie tolerowali go. Potem upowszechniło się jako narzędzie tortur. Wszelkie symbole, w jakiejkolwiek sztuce, miały znamiona w kształcie „T”. To jest tzw. krzyż „Tau”, który wywodzi się od Druidów i treści związanych z urodzajem.

Sowa. Na temat ptaków narosło pełno przesądów i mitów. Nie tylko drapieżniki nocne były silnie powiązane z negatywnymi siłami, ale także np. kruki czy lelki kozodoje. Sowa była symbolem nieszczęścia, a dopiero potem mądrości. Natomiast w kulturach dalekiego wschodu, miała opinię ptaka przynoszącego szczęście, a jej wizerunek na dachach domów miał chronić budynki przed pożarami.

Przesądy funkcjonują przede wszystkim jako zewnętrzne wyrazy napięć, lęków i przypadkowych koincydencji. Największym ich źródłem była i jest religia.

Bibliografia: Peter Lorie „Przesądy”, Piotr Kowalski – Leksykon Znaki Świata „Omen, przesąd, znaczenie”

© 2019 Adam Kucz. Wszystkie prawa zastrzeżone.