Materializm

Czym są właściwie pieniądze? To tylko niewielkie, powszechne przedmioty w postaci monet lub banknotów, mające na celu umożliwić wymianę towaru lub usługi. Człowiek handlował na dużo wcześniej zanim wymyślił pieniądze. Już ludzie pierwotni wymieniali między sobą różnorakie przedmioty. Rozwój społeczny człowieka doprowadził jednak do podziału pracy. Polegał on na podziale obowiązków, ale i na specjalizacje. Specjaliści tj. rzemieślnicy, potrzebowali odpowiednich produktów, które mogli zdobyć poprzez wymianę wyprodukowanych przez siebie towarów, np. za artykuły żywnościowe. Ta forma wymiany – towar za towar – zwana jest barterem. Z czasem jednak, pojawiło się zapotrzebowanie na przedmiot, który symbolizowałby wartość samą w sobie i pozwalał ludziom oszczędzać lub kupić dowolny towar. Światem zawsze rządziły, rządzą, i rządzić będą dwie niezmienne, mianowicie: pieniądze i seks. Skupmy się jednak teraz na kwestii pieniędzy.

Pieniądze mogą oznaczać różnice między sytością, a głodem. Bezdomnością, a posiadaniem dachu nad głową. Bezradnością w działaniu, a ekonomicznym zaspokojeniem i związanych z tym możliwościami do dalszego działania. Zdrowiem albo chorobą.  Jak wiemy, wiele problemów znika, gdy posiadamy odpowiednią (dla danej jednostki) ilość gotówki. Ale też pewne kłopoty finansowe wynikają z podejścia do sposobu zarządzania pieniędzmi oraz tego, że nie dostrzega się możliwości ich pozyskania. Ktoś, kto wykazuje odrobinę sprytu, zauważy, że tak naprawdę „kasa leży na ulicy”, tylko trzeba to dostrzec, mieć chęć się po nią schylić i podnieść. Wyrobienie w sobie takiego nawyku myślenia przynosi same korzyści, a wszelkie tzw. <problemy> generujemy często sami sobie, ale też niezależnie od nas samych…

Jest też druga strona pewnych zależności. Stare przysłowie mówi: „Daj człowiekowi wędkę, a nie rybę”. Zgadza się, jeśli da się samą rybę i on ją zje, to potem nadal będzie głodny. Wniosek jest taki, że należy ludzi zaopatrzyć w wędki. Ale jak zdobyć wędkę, skoro nie daje się nawet szansy na ich pozyskanie? Istnieje deficyt tych wędek? I tu zaczyna pojawiać się nieproporcjonalne zjawisko przesycenia tymi wędkami jednej grupy (która ma ich nadmiar), względem drugiej grupy, która chciałaby pozyskać możliwość z ich korzystania. Przepaść argumentów między jednymi a drugimi jest gigantyczna. Czy ktoś, kiedyś, wpadnie na genialny pomysł, by wszelkie prawa ekonomiczne napisać od nowa? Jeden kiedyś spróbował, tylko trochę to wszystko zostało przeinaczone i poszło w złą stronę.

Faktycznie, często wynika to też z tego, że biedne dzieciństwo powoduje stały strach przed ubóstwem, i jest to zależność psychologiczna nie do podważenia. Pewne gromadzenie wszystkiego co się da (pieniądze, miłość, współczucie, uznanie) zakrawa o skąpstwo, gdyż ktoś mógł poczuć się pozbawiony jakichkolwiek dóbr, ale poprzez kupowanie, bogacenie się, i co za tym idzie, sfalsyfikowane przekonanie o swojej wartości, narasta ciągła potrzeba udowadniania uznania i pochlebstw.

Obecnie ciągła pogoń za pieniędzmi i zaspokojeniem materialnym, jest zjawiskiem, które nie gwarantują szczęścia. Ludzie coraz częściej rezygnują z relacji międzyludzkich, pragnąc osiągnąć status zawodowy i materialny. Dobra materialne nie zastąpią przyjaciół, jedynie mogą wnieść złudzenie przyjaźni. Ciągły pęd za zyskiem, doprowadza do samotności i zagubienia. Mimo, iż zdaje się, że coś posiadamy, tak naprawdę nic nie posiadamy. Uczucia są warte więcej niż pieniądze, a nałóg pomnażania ciągłych zysków jest wielce zgubny. Już niejeden się o tym przekonał. Rywalizacja o stan materialny, to wyniszczająca pułapka. Mówi się, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Ale czy nie jest tak, że coraz więcej jedzenia poszerza gardło, do coraz większej konsumpcji? Tak samo kolejną wartością, którą nie powinniśmy mierzyć w pieniądzach, jest intelekt. Człowiek zamożny kończy uczelnie, ale nie będzie posiadał wiedzy. Pozostanie zwykłym cwaniakiem z dyplomem, w fałszywym przekonaniu o swej wyższości.

Przeciętny człowiek na prace zarobkową poświęca przynajmniej połowę życia, zazwyczaj z marnym skutkiem finansowym. Opinia wszelakich psychologów, socjologów i innej maści fachowców jest zgodna. Badania wykazały ponad wszelką wątpliwość, iż cały obraz życia przez pracę, mamy spłaszczony do niewyobrażalnie małego rozmiaru, który negatywnie wpływa na samorozwój i relacje (artykuł pt. „Współczesna forma niewolnictwa”). Oczywiście praca, która wymaga samodzielnego myślenia i podejmowania decyzji, przy wykonywaniu zadań zarobkowych, i którą cechuje elastyczność intelektualna jest skarbem w jakiejś dziedzinie życia. I ten skarb trzeba chronić za wszelka cenę. Ci, którzy wykonują coś za marne pieniądze, uwsteczniają się. „Z łapy do papy”, stało się chorą powinnością, i nie umieją pojąć, że można żyć inaczej, czyli po swojemu, a nie jak niewolnik. Ciężka praca jeszcze nigdy nie dała nikomu prawdziwych pieniędzy. Nie rozumieją, że jest przyczyna i skutek. W większości podjęcie pracy stanowi konieczność uzyskania za nią środków pieniężnych na życie. Są też czynniki jak np. poczucie przydatnym do czegoś, wykorzystanie zdolności, zajmowanie się sprawami, które lubimy. I tu pewne czynniki zależą od nas samych, od których zależy, że czujemy się spełnieni. Dowodzi to, że najbardziej zadowoleni ze swych zajęć są osoby niezależne. I właśnie często znalezienie się we właściwym czasie i miejscu, uformowały okoliczności do zarobkowego spełnienia. Często wspaniałe pomysły kosztują grosze, a potem są warte majątek. Ale jak przemówić do „ściany” z pomysłami?

System społeczno ekonomiczny jest tak skonstruowany, by pozbawić człowieka wszelkiej indywidualności zarobkowej. Gdy ludzkość, z gospodarki łowiecko-zbierackiej, przeszła na styl rolniczo-pasterski, zaczęła się pojawiać pierwsza własność prywatna, i wtedy doszło do pierwszych walk o byt, i materialne sprawy z tym związane. Zaczęła się zależność od urodzaju związanego z pogodą. Kiedy była gospodarka łowiecko-zbieracka, żyło się dzięki wzajemnemu wsparciu. Nie było też gromadzenia dóbr materialnych. Nie było rządzących i rządzonych, tylko równość z silnymi więzami społecznymi. Rywalizacja z innymi o stan materialny to pułapka, gdyż „za stadem nigdzie się nie dojdzie”.  Podobnie jak w starej przypowieści: „Wędrujący na pustyni, głodny i spragniony, znajduje sztabkę złota. Cieszy go to znalezisko niesamowicie, ale nie nasyci tym swego głodu i pragnienia”. Zamożny człowiek nie jest świadomy, że los pieniędzy mu nie podarował. Los tylko mu te pieniądze pożyczył. Z resztą bieda to stan umysłu, a nie konta 🙂

„Prawdziwe bogactwo, to nie to, ile twoja praca pozwoli ci zarobić, ale to kim cię uczyni.”

„Człowiek poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze. Następnie poświęca swoje pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie liczy się z teraźniejszością. W rezultacie nie żyje, ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Żyje tak, jakby nie miał umrzeć. Po czym umiera, tak naprawdę nie żyjąc.” Dalajlama

„Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że coś <da>, tzn. że zabierze tobie, bowiem rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy.” M. Thatcher

„Za pieniądze można mieć:
-zegarek, ale nie czas,
-budynek, ale nie dom,
-seks, ale nie miłość,
-lekarstwa, ale nie zdrowie,
-porządek, ale nie poważanie,
-władzę, ale nie szacunek,
-ubranie, ale nie dobry gust.
Można mieć, ale nie być.”

 

© 2019 Adam Kucz. Wszystkie prawa zastrzeżone.