Kaganiec oświaty (część pierwsza)

Dobrze znane jest ze szkoły, że nauczyciel przekazuje informacje na temat określonego zagadnienia. Zadaniem uczniów jest zapamiętanie treści, o których mówi pedagog. Niestety taka forma nauczania jest zupełnie sprzeczna z ich potrzebami. Zapamiętują niewiele z tego, co usłyszą. Samej wiedzy o czymś nie da się włożyć nikomu do głowy. I tu należy zwrócić uwagę na dopaminę,  jako neuromodulator (określany przez badaczy mianem substancji ciekawości, zachowań eksploracyjnych i poszukiwania nowości). Dopamina zwiększa jasność myślenia oraz wzmacnia koncentrację. W tym czasie neurony wytwarzające endogenne opioidy, są aktywowane, a włókna tych neuronów rozgałęziają się szeroko w korze czołowej. W momencie, w którym dochodzi do wyrzutu opioidów, pojawia się dobry nastrój i naturalna chęć do działania – aktywacja endogennych opioidów stwarza subiektywny efekt nagrody, a sekwencja zachowań, dane zdarzenie – są dalej przetwarzane przez mózg i trwale w nim zapisane, czyli zachodzi prawdziwy proces uczenia się. Bez dopaminy proces uczenia się i długotrwałego zapamiętywania zwyczajnie ustaje. Aktywuje się ona jednak tylko w określonych warunkach, jakimi są też często warunki środowiskowe, a nawet rodzinne.

System edukacyjny w obecnym kształcie nie wspiera tych procesów, a tym samym nie przyczynia się do zdrowego rozwoju poznawczego, emocjonalnego i społecznego uczących się. Warto przyjrzeć się więc temu, co w szkołach tradycyjnych oddziałuje najbardziej niekorzystnie.

„Akademia Smorgońska”, zwana szkołą powszechną, z lubością tkwi w skostniałym schemacie tzw. „modelu pruskiego”, który zakłada zaprogramowanie oraz podporządkowanie sobie posłusznych robotników, przez nachalną indoktrynację. Mimo odkrytych pewników psychologii rozwojowej i neuronauk, które określają ten system jako nieskuteczny, wręcz szkodliwy dla rozwoju, trzyma się on w najlepsze. Wszelki podział zajęć jest tak opresyjny, jak ustrój absolutny zmian brygad pracowniczych w fabryce. Od dzieciństwa robią nam pranie mózgu: „…o, jaki piękny wierszyk…”, „…naucz się życiorysu poety na pamięć…” , „…wylicz zadanie…” , „…zapamiętaj wzór i definicję…” , „…nie dyskutuj ze mną nad interpretacją, bo ocena niedostateczna…” , „…to ci się kiedyś przyda, więc masz to zapamiętać…” , „…nie obchodzi mnie, że się tym nie interesujesz…”. To jest właśnie narzucanie schematów zamiast myślenia. Bezużyteczny relikt i skansen do radzenia sobie z rzeczywistością. Szkodliwe zasady, o których wspomniał już dawno A.Camus: „Szkoła przygotowuje do życia w świecie, który nie istnieje”.

Wpisuj się w nasze myślenie albo przegrasz. Osoby wyłamujące się, są traktowane z pogardą jako bezwartościowe, okaleczone. Celem staje się zdobywanie ocen a nie poznawanie świata. Masowe „produkowanie” ludzi nieodpowiedzialnych polega na tym, że nauczyciele czują się „zwierzchnikami” uczniów, i cały czas traktują go jako ucznia, a nie człowieka, w którym zachodzą zmiany. Polityka strachu, kiedy to nauczyciele traktują błędy, jako oznakę „bycia gorszym”, kształtuje psychikę raz na zawsze, i jest najważniejszym powodem, dla którego tak wielu żyje „przeciętnym życiem”. Butwiejący system jest jak stary płot – po co go remontować, skoro cały czas stoi.

Świat już dawno się przekształtował, i nie ma już czegoś takiego jak zhierarchizowanie przedmiotów, i nacisk na dany przedmiot. Nie należy rezygnować z tego, co jest dla nas najważniejsze, i do czego mamy talent. Ani matma ani j.polski, czy plastyka albo muzyka, nie są ważniejsze jeden od drugiego. System ignoruje fakt, że dla każdego jest inny, ma inną wartość. I że należy określić priorytety, oraz ścieżkę rozwoju, i na tym się skupić. System wymaga pełnego podporządkowania się.

Nie istnieje płynna lawiracja przedmiotowa. Przeładowanie informacjami, które nie są do niczego potrzebne, i presja, która przyczynia się do chronicznego stresu, fobii, oraz niechęci, jest skutkiem fałszywego obrazu świata, prezentowanego przez autokratycznych nauczycieli. Nikt z nich nie umie odpowiedzieć na pytanie, do czego przyda się przedstawiana wiedza, która jest wciskana. Nic dziwnego, że nie ma ani grama motywacji, bo nudne sprawy są przedstawiane w nudny sposób. Nie ma nauczania użytecznych rzeczy w inteligentny sposób. Czy rewolucja kiedyś nastąpi? Czy zniknie upośledzony system? Pewnie to jak walka z wiatrakami…

Młodzi ludzie są narażeni na przebywanie w otoczeniu pełnym presji, rywalizacji i niespełnienia osobowościowego. Całymi dniami przebywają w świecie sprzecznym z realnym życiem. Neurobiologiczne mówi się o tym, że uczenie się, to powstawanie trwałych zmian w zachowaniu, będących efektem doświadczenia. a słyszy się cały czas o tym, że trzeba zachować zasadę 3xZ (Z.Z.Z.): Zakuj, Zdaj, Zapomnij. Tak jak: wysłuchaj, zapamiętaj, naucz się na pamięć, nanieś na kartkę, zdobądź cyferkę. To jest: kopiuj – wklej. i do czego to? i po co? Nie da się wykorzystać pewnych rzeczy w naturalnym kontekście sytuacyjnym. Aktualność pewnej wiedzy musi ulegać transformacji, by miało to sens i znaczenie. To nie jest wina nauczycieli, że podlegają systemowi, który nie daje możliwości i metod efektywnej i praktycznej nauki, oraz podstaw psychologii. Powoduje to reżim także im narzucony, a skutki tego są takie, a nie inne, i których nie da się już naprawić.

Karygodne jest tez podejście na zasadzie: „Skoro my przetrwaliśmy, to ty też przetrwasz”. No nie, to tak nie działa. Z pokolenia na pokolenie samoświadomość jednostki się zwiększa, i to już nie jest tak, że synuś lub córcia, przyniesie do domu same piątki, ale będzie tak naprawdę nieświadomym kłębkiem nerwów, nieprzystosowanym do samodzielnego myślenia i co za tym idzie – życia. Poza tym, nic oprócz tych cyferek nie będzie znaczyć, ani teraz, ani w przyszłości, bo pozostanie tylko sztucznym tworem systemu, wypełniającym kolejne rubryki w tabelce życiorysu. Tak jak w piosence zespołu Turbo pt. „Dorosłe dzieci”.

Na powyższy temat cytat artykułu z prasy:

„Czasami mam wrażenie, że szkoła zamiast kształcić, zamyka nas w pudełku i zabrania zdobywania nowej wiedzy. Uczymy się o tym, kto był królem 100olat temu, czy recytujemy jakiś wiersz, a często nie wiemy jak żyć. Uczymy się o przeszłości zamiast zrozumieć teraźniejszość i samego siebie. Uczymy się o związkach chemicznych, a nie wiemy nic o międzyludzkich. Uczymy się zasad dynamiki, a nie umiemy nadążać za zmianami. Uczymy się definicji, a nie wiemy co to miłość i samoakceptacja. Szkoła powinna być miejscem gdzie uczniowie się nie boją innych, gdzie wolność słowa jest czymś normalnym, a uśmiech reakcja naturalna, nie może być też bólu ani zranienia. Jesteśmy szufladkowani przez liczby na papierku. Jesteśmy poniżani i wyśmiewani przez ludzi, od których akurat potrzebujemy pomocy. Czy naprawdę te liczby są tak ważne? Najwięksi geniusze byli najgorsi w szkole. Nie wszyscy potrafią stłamsić swoją osobowość i dopasować się do wymogów. Mamy się uczyć wszystkiego, nieważne czy nam się to przyda czy nie, i tak zapomnimy o tym po kilku dniach. Przecież oceny są najważniejsze, a nie to co mamy w głowach. Szkoła- miejsce, w którym od dziecka jesteśmy przystosowywani od świata, który nie istnieje. Nie mamy czasu na nic, a nikt nas nie nauczył tego, jak zatrzymać czas, aby nasza młodość nie minęła.”

„Nigdy nie pozwoliłem mojej szkole stanąć na drodze mojej edukacji” M.Twain

„Ja się nigdy nie uczyłem, więc szkoła nie zniszczyła we mnie inteligencji”

„ILOŚĆ SZKÓŁ NIE CZYNI MĄDRYM, TAK JAK STOS CEGIEŁ NIE CZYNI DOMU”

 

© 2019 Adam Kucz. Wszystkie prawa zastrzeżone.